Literackie nowości
Latanie balonem uchodzi dziś za rodzaj ekstrawaganckiej rozrywki - w swoim czasie miało jednak wymiar zgoła metafizyczny: oto człowiek, istota ciężka i bezskrzydła, mógł unieść się w rejony zamieszkane dotąd przez bogów i popatrzeć na świat z perspektywy właściciela włości. Félix Tournachon, francuski dziennikarz, wynalazca i wybitny fotograf, w 1858 roku zabrał ze sobą do gondoli balonu aparat i unosząc się nad Paryżem, wykonał pierwsze w historii zdjęcia lotnicze. W tym samym momencie, jak można przypuszczać, Bóg umarł. A w 150 lat później angielskiemu pisarzowi Julianowi Barnesowi zmarła ukochana żona. I okazało się, że nowoczesność nie jest w stanie ani zbliżyć się do tajemnicy śmierci, ani nadać sensu żałobie. Wręcz przeciwnie: ten, komu ktoś umarł, zostaje na różne sposoby naznaczony - jako nieatrakcyjny towarzysko, a nawet niebezpieczny przez swoje spętanie smutkiem. "Przepracować żałobę"? Co to w ogóle znaczy, do cholery? - pyta Barnes w eseju "Utrata głębi". Warto czytać "Wymiary życia" w zestawie z poprzednią eseistyczną książką Barnesa, "Nie ma się czego bać", próbą odnalezienia przez ateistę pozytywnej filozofii śmiertelności. Być może z własną śmiertelnością rzeczywiście łatwiej sobie poradzić niż z bólem po odejściu najbliższej osoby. W tej drugiej sytuacji człowiek nowoczesny jest całkiem bezradny, płacąc wysoką cenę za demiurgiczne ambicje przodków.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.