W wolnej chwili
Święto sklepów płytowych Record Store Day mamy już za sobą. Na sklepowych półkach i w sieci wciąż można znaleźć specjalne winylowe wydawnictwa, które pojawiły się na rynku tego dnia. Jednym z nich jest podwójna płyta powracającego na rynek brytyjskiego zespołu Ride. "OX4: The Best of Ride" to reedycja krążka z 2001 roku, tym razem wydana na pięknym, podwójnym czerwonym winylu. Wśród numerów pochodzących z czterech płyt studyjnych Ride oraz epek znalazły się ich najbardziej pamiętne numery jak "Vapour Trail" czy "Leave Them All Behind". Tym krążkiem shoegaze’owa kapela powraca po niemal 20-letniej nieobecności (w przerwie gitarzysta Andy Bell grał z Oasis i Beady Eye). Dobrze, że teraz panowie powrócili pod szyldem Ride i grają koncerty, przypominając swoje kompozycje głównie z początku lat 90. W sierpniu zagrają na katowickim Off Festiwalu. Fani alternatywnego, gitarowego grania nie powinni tego koncertu przegapić. Wcześniej warto sobie przypomnieć, jak brzmi oksfordzki Ride, dzięki krwistoczerwonym winylom.
@RY1@i02/2015/088/i02.2015.088.196000800.811.jpg@RY2@
Wojciech Przylipiak
Wokalistkę Patrycję Hefczyńską kojarzą zapewne fani projektów Őszibarack i Husky. Marcin Kowalski i Łukasz Klaus mają z kolei za sobą granie z C.K.O.D. i NOT. Niedawno połączyli siły w projekcie Girl & Nervous Guy. Właśnie ukazał się ich debiutancki krążek "Shake the Tree". Trudno jednoznacznie określić ich styl. Oscylują między dreampopową elektroniką a rozmytym, mrocznym klimatem okraszonym gitarami. Hefczyńska dokłada do tego swój jakby lekko zblazowany wokal. Trudno na "Shake the Tree" wskazać numery, które mają szansę stać się przebojami. To raczej materiał do chłonięcia w całości, bez hitowego potencjału. Ma to jednak swoje wady, bo płyta po kilku piosenkach może nużyć brakiem spektakularnych muzycznych fajerwerków. Mimo wszystko warto zwrócić uwagę na Girl & Nervous Guy uwagę i poczekać na ich kolejny krążek. Może gdyby poszli w kierunku, jaki obrali w futurystycznym numerze "Muskoka", płyta "Shake the Tree" byłaby o poziom ciekawsza. Na razie wydaje się, że Girl & Nervous Guy jeszcze poszukują swojej tożsamości.
@RY1@i02/2015/088/i02.2015.088.196000800.812.jpg@RY2@
Wojciech Przylipiak
Scenariusz "Pojmanych" inspirowany jest prawdziwymi wydarzeniami. Rzecz jest śliska, bo tyczy się kwestii pedofilii. Jednak zamiast wyjaśnić przyczyny, dlaczego przez tyle lat niemożliwe było odnalezienie porwanej przez siatkę pedofilską dziewczynki, reżyser idzie w stronę narracyjnej ekwilibrystyki. A kolejne scenariuszowe wolty oddalają jego film od rzeczywistości. Po kilkudziesięciu minutach projekcji mało kto będzie w stanie traktować "Pojmanych" poważnie. Szkoda, bo dorobek Egoyana pozwalał oczekiwać bardziej analitycznego podejścia do sprawy. Niestety, tym razem jego film rozbija się o stereotypy. W policji pracują piękni ludzie, których poza sferą zawodową łączą też uczucia, rodzice uprowadzonego dziecka nie potrafią przepracować traumy, a pedofil rozmiłowany jest w muzyce klasycznej i operze. Stosunki między postaciami są mało angażujące, akcja nie wciąga, a losy bohaterów stają się z grubsza obojętne. Duża w tym "zasługa" przeciętnych aktorów, ilustracyjnej muzyki i przezroczystych zdjęć. Pojmani mogą czuć się jedynie widzowie.
@RY1@i02/2015/088/i02.2015.088.196000800.813.jpg@RY2@
Artur Zaborski
W kinach "Serce, serduszko" nie było oszałamiającym sukcesem, myślę jednak, że w obiegu domowym i telewizyjnym film Kolskiego czeka znacznie lepszy odbiór. Reżyser pisał przecież: "»Serce, serduszko« jest projektem świetlistym, jasnym, nasyconym ciepłem i poczuciem humoru. Dla całej rodziny". Trudno polemizować z tym zdaniem, ale mam też wrażenie, że w ujmującym filmie Kolskiego sfotografowało się coś bardzo smutnego, część osobowości reżysera, która zaakceptowała już nostalgiczną, depresyjną stronę osobowości z na trwałe wpisanym weń poczuciem utraty albo wiecznej ucieczki - bo i o tym przecież film traktuje. Opowieść o małej baletniczce (bardzo naturalna dziewczynka, Marysia Blandzi) z domu dziecka, ruszającej w Polskę z opiekunką o imieniu Serce - czyli z Kordulą (Julia Kijowska), oraz goniących obie panie abnegackim tacie dziewczynki (Marcin Dorociński) ma wzruszające sceny, aktorski drugi plan o wiele ciekawszy od pierwszego, ale na koniec pozostawia widza z poczuciem dziwnej tęsknoty. Za dzieciństwem, czyli za sobą.
@RY1@i02/2015/088/i02.2015.088.196000800.814.jpg@RY2@
Łukasz Maciejewski
Fani Davida Lyncha wyrazili szczere oburzenie, gdy "Miasteczko Wayward Pines" próbowano zareklamować jako "nowe Twin Peaks". W telewizji ważna jest jednak gra skojarzeń. Owszem, podobnie jak w Lynchowskim dziele w "Miasteczku Wayward Pines" akcja toczy się w obrębie zamkniętej prowincjonalnej społeczności, która ukrywa sporo mrożących krew w żyłach tajemnic. Malownicza mieścina z serialu wyreżyserowanego przez M. Nighta Shyamalana ma sporo zalet: piękne domy, porządek, równiutkie trawniki. Jedyny problem polega na tym, że... z Wayward Pines nie da się wyjechać. Boleśnie przekonuje się o tym tajny agent Ethan Burke (Matt Dillon), który przybywa do miasteczka w poszukiwaniu dwóch zaginionych agentów federalnych. Od momentu, gdy Burke ulega wypadkowi samochodowemu, wszystko zaczyna się toczyć jak w sennym koszmarze. Na początek trzeba się zetrzeć z sadystyczną pielęgniarką Pam, a będzie tylko gorzej.
@RY1@i02/2015/088/i02.2015.088.196000800.815.jpg@RY2@
FOX
MW
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu