Dziennik Gazeta Prawana logo

Utalentowany pan Ripley

27 czerwca 2018

Do utraty tchu

gromny sukces poznańskich "Dziadów" na dobre ukształtował reżyserski styl Radosława Rychcika. To nie jest tak, że młody artysta bez reszty zatracił się w amerykańskich popkulturowych tropach i wszystkie przenoszone na scenę utwory postanowił otwierać tym samym kluczem. Pozory mylą, choć w nieudanej rzeszowskiej "Balladynie" Goplana była wystylizowana na Shirley Temple, podobnie jak Dziewczyna z Mickiewicza miała twarz i blond włosy Marilyn Monroe. Rychcik nikogo nie udaje, bawi go to, co rozumie w lot, dlatego chce narzucić widowni język sobie bliskich skojarzeń. Kształtuje go nie od wczoraj, jego znakiem był niemądrze hermetyczny i skupiony na samym sobie "Diabeł" z Teatru Współczesnego w Szczecinie, najwięcej zawdzięczający serialowi "Twin Peaks". Wtedy Rychcik przegrał, bo wpadł w pułapkę wywoływania tanich nastrojów. "Dziadami" jednak udowodnił, że nawet do wielkiej literatury romantycznej można przyłożyć całkiem inną niż zwykle matrycę i w amerykańskiej tradycji znaleźć odbicie świata polskiego wieszcza. "Balladyna" miała pogłębić to wrażenie, ale skończyło się na jałowej powtórce. "Utalentowany pan Ripley" pokazuje natomiast reżyserski pazur Rychcika, wskazuje jego poczucie humoru i udowadnia, że umie już wziąć sprawdzone chwyty w nawias i bawić się własnym teatrem.

Pozostało 91% treści
Nie pozwól, by umknęło Ci to, co najważniejsze.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.

Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.