Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Przepraszam, nie rozumiem

27 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Marks to w Polsce grząski grunt. Żeby po nim chodzić (i nie utonąć), trzeba być nie lada zawodnikiem. Czy to się udaje autorom książki "Marks. Nowe perspektywy"? Mam co do tego spore wątpliwości.

Są tacy, którzy Marksa (ani nic o Marksie) nie przeczytają z zasady. Powiedzą pewnie, że nie po to był rok 1989, żeby sobie myślicielem z Trewiru głowę zawracać. W porządku, ich strata. Ale na potrzeby tej recenzji przyjmijmy inną perspektywę. To znaczy punkt widzenia czytelnika Marksowi życzliwego. No, może nie tyle samemu Marksowi, bo cóż nas obchodzi ten zmarły w roku 1883 dziwak i pieniacz (Matki Teresy - jak twierdzą ci, którzy go znali - nie przypominał). Chodzi raczej o życzliwe otwarcie uszu na marksowską krytykę kapitalizmu. "Myśl Karola Marksa jeszcze nigdy nie była tak aktualna" - napisali na odwrocie tej książki jej polscy wydawcy. Może i jest w tym stwierdzeniu nieco rytualnej przesady, ale jest i trochę prawdy. Bo po 25 latach polskich przemian o kapitalizmie co nieco już wiemy. A krach 2008 r. i u nas nie przeszedł bez echa, podważając wiarę w słuszność wielu neoliberalnych pomysłów na gospodarkę.

Tym bardziej kusząca wydaje się więc próba przełożenia dorobku Marksa na to, co się dzieje wokoło nas. I na pierwszy rzut oka ta książka miała być właśnie tym. Takim współczesnym leksykonem najważniejszych marksowskich pojęć: akumulacji pierwotnej, klasy albo pracy produkcyjnej i nieprodukcyjnej. Już we wstępie jej autorzy obiecują jednak, że nie zamierzają stawiać Marksowi kapliczki. Tylko chcą się z jego tezami twórczo zmagać. A jeśli trzeba, to nawet im zaprzeczyć albo je odrzucić. Tak zarysowany projekt kusi otwarciem nowej świeżej perspektywy. Zwłaszcza że jej autorzy to bardzo znani włoscy filozofowie - głównie skupieni wokół alternatywnego i antyestablishmentowego Wolnego Uniwersytetu Metropolitalnego. Wśród autorów esejów zamieszczonych w tym tomie jest nawet legendarny Antonio Negri, filozof, radykalny lewicowiec (za swoją działalność trafił nawet na pewien czas do włoskiego więzienia) oraz autor głośnej swego czasu biblii antyglobalistów, czyli "Imperium".

Wszystko jest więc tak jak trzeba. Nawet świetna szata graficzna. Aż do momentu, w którym czytelnik nie zaczyna się zagłębiać w kolejne teksty składające się na tę 350-stronicową książkę. Wtedy pojawia się problem. Po prostu bardzo trudno wiele z nich... zrozumieć. I czytelnik bardzo łatwo może przeistoczyć się w zdesperowanego amatora wspinaczki, który w piękny słoneczny dzień wybrał się na świetnie rokującą ściankę, ale niestety nie dał rady ruszyć z miejsca. A po dłuższej chwili zszedł z niej poirytowany. Teksty składające się na tę pracę są napisane w sposób bardzo hermetyczny. Metafora goni metaforę. A z pojęć rodzą się kolejne pojęcia. Problem w tym, że każde następne zamiast wyjaśniać, zaciemnia. Nie ilustruje, tylko rozmazuje. Toczące się tu dyskusje zawieszone zostały gdzieś bardzo wysoko ponad światem realnym, który obiecują nam zinterpretować. Ale za nic nie chcą z powrotem na tę ziemię opaść.

Nie twierdzę, że tacy giganci intelektu jak Mario Tronti czy Paolo Virno nie mają nic do powiedzenia, więc uprawiają postmodernistyczne pustosłowie. I nie zamierzam się też tutaj nad włoskim neomarksizmem wyzłośliwiać. Są jednak takie chwile w życiu każdego recenzenta, kiedy trzeba powiedzieć wprost: mimo najszczerszych chęci nie bardzo rozumiem, o co autorkom i autorom tego leksykonu tak naprawdę chodziło. Nie czuję, że kontakt z ich dziełem jakoś mnie wzbogacił i faktycznie pokazał nowe perspektywy związane z odczytaniem Marksa. I lojalnie potencjalnych czytelników przestrzegam, że taki los może się stać również ich udziałem.

@RY1@i02/2015/030/i02.2015.030.000002800.802.jpg@RY2@

"Marks. Nowe perspektywy", Libera Universita Metropolitana (red.), Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2014

Rafał Woś

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.