Dziennik Gazeta Prawana logo

Królowa bez królestwa

27 czerwca 2018

Niemal każda jej rola z miejsca staje się wydarzeniem. Także w "Papieżycy" Esther Vilar w warszawskim Ateneum Teresa Budzisz-Krzyżanowska gra ponad średnim tekstem

To musiało być jakieś ćwierć wieku temu, druga połowa liceum. Do Warszawy zjechał właśnie Stary Teatr z Krakowa, w stolicy zawsze wyczekiwany z utęsknieniem. Przywiózł dwie głośne inscenizacje Andrzeja Wajdy - okrzyczaną "Antygonę", odbieraną jako protest reżysera przeciw dyktaturze generała Jaruzelskiego, a zrealizowaną w reakcji na stan wojenny, oraz "Hamleta (IV)" - przedstawienie bardzo wtedy świeże. Pamiętam, zagrano je chyba na scenie Teatru Dramatycznego, widownię umieszczając także tam, więc patrzyliśmy na aktorów z najbliższej odległości. Na skromnie oświetlone pole gry będące teatralną garderobą wchodziła Teresa Budzisz-Krzyżanowska. Ubrana w prosty czarny strój, z krótko ostrzyżonymi włosami. Patrzyła w lustro, jakby chciała z bliska przyjrzeć się własnej twarzy. Następnie nakładała na nią grubą warstwę pudru. Po chwili ona - aktorka - była gotowa do zmierzenia się ze swoją rolą. Rolą Hamleta, który w tamtym wspaniałym spektaklu Wajdy nie był ani mężczyzną, ani kobietą. Można go było czytać jako byt poza płciami, jako uosobienie jednego z wariantów ludzkiego losu. No i można go było odbierać jako rolę ról, mówiącą najwięcej o teatrze jako o miejscu, gdzie rodzi się piękne kłamstwo. I czasem staje się ono większe od prawdziwego życia.

Pozostało 91% treści
Nie pozwól, by umknęło Ci to, co najważniejsze.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.

Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.