Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

Prowadził cię Eryk Mistewicz

30 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

W rodzimym światku internetowym dziennikarz i doradca marketingowy Eryk Mistewicz wypracował sobie pozycję głównego speca od nowych mediów. I jak dotąd doskonale się z tej roli wywiązuje. Jego "Twitter" jest na to dowodem.

Ta króciutka książeczka jest rozbudowaną instrukcją obsługi. Uczy posługiwania się Twitterem, czyli tym portalem społecznościowym, w którym wiadomości przekazywane są za pomocą 140-znakowych "ćwierknięć". Dlaczego Twitter, a nie Facebook? Bo według Mistewicza to Twitter spośród wszystkich nowych mediów w najlepszej kondycji przetrwa próbę czasu. Ze swojej natury (te 140 znaków) eliminuje rozwlekłość będącą - co tu kryć - ogromnym kłopotem sieciowych mediów. Umożliwia w miarę bezpośredni kontakt, ale bez tej całej facebookowej otoczki "przyjaźnienia się" z interlokutorem. I jest - jak na razie - ciągle dość przejrzystym oraz prostym narzędziem komunikacji.

Mistewicz, twitterowy wyjadacz, pokazuje, jak sobie w tej rzeczywistości radzić. Są tutaj sugestie bardzo błahe - dla użytkowników, którzy chcieliby umiejętnie "zaczepić" lubianego przez siebie (albo nielubianego) polityka lub dziennikarza. Jest też zestaw rad dla tychże polityków i dziennikarzy, którzy chcieliby zaistnieć na Twitterze, ale nie wiedzą, jak i po co. Jest również porcja informacji dla tych, którzy nie muszą, ale mogliby potwittować: naukowców, nauczycieli, tłumaczy czy przedsiębiorców. Albo dla takich jak marketingowcy, PR-owcy, urzędnicy z tych co bardziej "społecznościowych" komórek albo pracownicy trzeciego sektora - którzy (taka natura ich obowiązków) powinni wiedzieć, kto i co "ćwierka". Podsumowując, Mistewicz zebrał w tej książeczce wszystko, co powinniście wiedzieć o Twitterze, ale baliście się (albo nie mieliście czasu lub ochoty) zapytać.

Oczywiście formuła instrukcji obsługi ma swoje ograniczenia. Jednym z nich jest trudna do ukrycia trywialność tej książeczki. Jeśli ktoś już trochę Twittera zna i spodziewa się przewrotnego albo krytycznego rozrachunku z panującymi tu obyczajami, to się rozczaruje. Mistewicz prawie nie ocenia. Podśmiewuje się tylko z najbardziej oczywistych wpadek. Ale z nikim nie zadziera i z nikim nie polemizuje. Jest trochę jak dobrze skonstruowany program nawigacyjny w twoim nowym samochodzie. Bezbłędnie dowiedzie cię na miejsce, które mu na wstępie wpisałeś. "Jesteś u celu. Prowadził cię Eryk Mistewicz". Ale w co się bawić, gdy już się u tego celu znalazłeś, będziesz musiał - drogi czytelniku - wymyślić sam.

@RY1@i02/2015/005/i02.2015.005.000002800.802.jpg@RY2@

Eryk Mistewicz, "Twitter. Sukces komunikacji w 140 znakach", Helion/OnePress, Gliwice 2015

Rafał Woś

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.