W wolnej chwili
Trzeba jasno powiedzieć, że osoby, które kompletnie nie czują ambientu, nie wiedzą, kim jest Brian Eno, i słuchają tylko tego, co ma zwrotki i refreny, to mogą po najnowszą płytę Konrada Kucza nie sięgać. Kucz, od lat współpracując z Gabą Kulką, tworząc w zespołach Prenty, duecie Kucz/Klake czy solo, penetruje przeróżne rejony muzyki, od naszego folku, przez klimaty religijne, po industrialne, nu-jazzowe. "Waltornium" to kolejna płyta, na której umuzykalnia, jak sam mówi, sny z dzieciństwa. To płyta minimalistyczna, niemal kontemplacyjna. 15 kompozycji (w tym pięć niewiele ponad minutowych) ma mistyczny charakter, zahacza o duchowość. Dźwiękom przypominającym klasyczne instrumenty towarzyszą odgłosy jak z budzących się rano na łące owadów, odpalanego traktora (albo wiejskiej maszyny), szalejących dzieci, dzwonów kościelnych albo niemal gregoriański chór. To brzmi trochę tak, jakby Kucz chciał stworzyć soundtrack do wiejskiej opowieści. Pozornie spokojny, a jednak z elementami tajemniczości, mocno religijny, sielski, uspokajający.
Wojciech Przylipiak
@RY1@i02/2016/252/i02.2016.252.19600080b.801.jpg@RY2@
27 płyt CD oraz DVD/Blu-ray z niemal 30 godzinami materiałów, 7 winylowych singli, plakaty i zdjęcia - w skrócie tyle można mieć za... 550 dol. Całość składa się na wydany niedawno box poświęcony jednej z najważniejszych kapel w historii muzyki, Pink Floyd "The Early Years, 1967-1972". Ten imponujący zestaw można mieć też w dużo skromniejszej i tańszej formie. Album z podtytułem "Cre/ation" jest kwintesencją, skondensowanym przeglądem tego, co znalazło się w całym zestawie. Dwupłytowe wydawnictwo zbiera to, co wydarzyło się w Pink Floyd jeszcze przed wydaniem przełomowego "The Dark Side of the Moon" w 1973 roku. Są tu fragmenty płyt długogrających, tematy filmowe i z koncertów. Spora część autorstwa zmarłego 10 lat temu Syda Barretta. To wyjątkowa historia rodzącej się sceny psychodelicznego rocka. Z drugiej strony słychać tu też sporo eksperymentów progresywnych. Niektóre kompozycje mogą być zaskoczeniem dla tych, którzy znają Pink Floyd tylko z "The Dark Side of the Moon" albo "The Wall".
Wojciech Przylipiak
@RY1@i02/2016/252/i02.2016.252.19600080b.802.jpg@RY2@
Emiliana Torrini śpiewała w GusGus, z Thievery Corporation, pisała dla innych (m.in. "Slow" dla Kylie Minogue), zaśpiewała główny temat z filmu Petera Jacksona "Władca Pierścieni: Dwie wieże", grywała z Cyganami z Cordoby. Na solowych płytach czarowała miksem skandynawskiego synthpopu i folku. Najnowsza płyta Islandki to wynik kolaboracji z belgijskim składem The Colorist, który od trzech lat szuka swojego miejsca na alternatywnej scenie, grając m.in. na konstruowanych przez siebie instrumentach. Używają też jednak klasycznego instrumentarium w stylu skrzypek, klarnetu czy perkusyjnych instrumentów. Słychać je też na ich wspólnej koncertowej płycie z Torrini. Grają tu nowe wersje dziewięciu kompozycji Emiliany z wcześniejszych płyt oraz dwie premierowe. Niektóre dostały zaskakującej otoczki. Stały się bardziej "ludzkie" dzięki akustycznym instrumentom, a tym, które wcześniej nie były wypełnione elektroniką, dodały orkiestrowej przestrzeni. Głos Torrini idealnie pasuje także do tych wersji.
Wojciech Przylipiak
@RY1@i02/2016/252/i02.2016.252.19600080b.803.jpg@RY2@
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu