Dziennik Gazeta Prawana logo

Dwa monodramy

28 czerwca 2018

TEATR NARODOWY "Garderobiany" w Narodowym nie dorówna legendzie dramatu Harwooda. Jan Englert i Janusz Gajos grają bez kontaktu, tracąc szanse na stworzenie wielkich ról

Był kiedyś taki gangsterski film "Gorączka". Reklamowano go tym, że pierwszy raz zagrają w nim razem Al Pacino i Robert DeNiro. Tyle że nie zagrali. Jedyną wspólną scenę kręcili osobno. Resztę zrobił montażysta. Myślałem o "Gorączce", oglądając "Garderobianego". Było o tym spektaklu głośno od miesięcy, bowiem Jan Englert i Janusz Gajos dotąd nie spotkali się na scenie. Pierwszy drugiego z sukcesem reżyserował (świetna "Udręka życia" Levina wciąż jest na afiszu Narodowego), ale razem nie zagrali. Najbardziej znana sztuka Ronalda Harwooda zdawała się być idealnym materiałem na ten pierwszy raz. Rzecz autotematyczna, idealna do tego, by aktorzy zmieścili w przedstawieniu poza słowami własny stosunek do teatru. No i kontekst historyczny. Tekst rozsławił spektakl Zygmunta Hubnera z Teatru Powszechnego. Sira grał Zbigniew Zapasiewicz, Normana - Wojciech Pszoniak. Wciąż mam to przed oczami. Potem w Ateneum z legendarnymi rolami zmierzyli się jeszcze Gustaw Holoubek i Marian Kociniak. We Wrocławiu Sirem był Igor Przegrodzki, garderobianym Jerzy Schejbal. Że teraz Englert i Gajos było naturalną koleją rzeczy.

Pozostało 91% treści
Nie pozwól, by umknęło Ci to, co najważniejsze.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.

Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.