Metaforyczne prawdy Lady Day
Ikona jazzu, wokalistka o głosie nie do pomylenia z żadnym innym, kochanka Orsona Wellesa, barwna postać starego Hollywoodu. Lecz także narkomanka, prostytutka i więźniarka. W styczniu wydawnictwo Czarne po sześciu dekadach od amerykańskiej premiery wypuści na polski rynek kontrowersyjną autobiografię Billie Holiday "Lady Day śpiewa bluesa"
Mama i tatko ochajtali się za młodu. On miał osiemnaście lat, ona szesnaście, ja trzy". Pierwsze zdanie książki intryguje jak należy. Tyle że już ono zawiera konfabulacje, które potem tylko się nawarstwiają. Rodzice Eleanory Fagan, jak naprawdę nazywała się gwiazda, nigdy nie wzięli ślubu. Nigdy nawet nie mieszkali pod jednym dachem. Matka powiła Billie w wieku lat dziewiętnastu, nie trzynastu. I nie w Baltimore, lecz w Filadelfii.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.