Siewcy niepokoju
PROZA CZESKA Marek Šindelka w zbiorze "Zostańcie z nami" opowiada o niemożności zaznania szczęścia, Martin Vopěnka w "Podróżowaniu z Beniaminem" rewanżuje się melodramatem o pogoni za miłością: miłością ojca do syna
Zdaje się, że polska publiczność nie nadąża za czeską literaturą - być może dlatego, że dostaje ją jednak dość wyrywkowo i chaotycznie. Czesi bowiem, co słabo pasuje do naszych stereotypów na ich temat, zaczęli samych siebie traktować poważnie, a nurt anegdotyczno-humorystyczno-knajpiany stanowi już od pewnego czasu boczną, z wolna wysychającą odnogę tamtejszego mainstreamu. To tyle, jeśli idzie o powracającą w wydawniczych blurbach rzekomą "nieczeskość" pewnych czeskich książek - ciekawe, swoją drogą, jakie warunki musiałaby spełniać polska powieść, żeby zapracować sobie na określenie "niepolska".
Marek Šindelka (rocznik 1984), poeta i prozaik, uchodzi obecnie u naszych południowych sąsiadów za wschodzącą literacką gwiazdę. Chyba słusznie, bo potrafi bardzo wiele. Nagrodzony w 2012 r. najważniejszą czeską nagrodą literacką Magnesia Litera zbiór opowiadań "Zostańcie z nami" to efektowna prezentacja rozpiętości jego artystycznych kompetencji. Ale szczęśliwie nie o mizdrzenie się do czytelników tu chodzi, ale o spójną, wiarygodną psychologicznie wizję społeczeństwa w stanie głębokiego kryzysu, społeczeństwa cierpiącego na szczególnego rodzaju anhedonię, niemożność zaznania szczęścia. Owa anhedonia ma złożone przyczyny. W utrzymanym w kafkowsko-nietzscheańskim klimacie opowiadaniu "Powrót" szczęście okazuje się tylko przeterminowaną tęsknotą za durnowatą, powierzchowną swojskością, w gorzko ironicznym "Polaroidzie", który mógłby wyjść spod ręki młodego Milana Kundery, szczęście w postaci kliszy romantycznej miłości od pierwszego wejrzenia (dosłownie: kliszy, bo centralnym motywem jest tu zdjęcie) to ledwie kolejne oblicze nudy i braku zakorzenienia. W brawurowym, najlepszym w zbiorze tekście tytułowym ("Zostańcie z nami") szczęście - małżeńskie, osobiste, uniwersalne - grzęźnie w pustce i bełkocie języka, czy może - wielości nieprzystających do siebie, fałszywych, pustych, niefunkcjonalnych języków. Šindelka bywa niewygodny w lekturze, obsesyjny, operuje rwaną, repetytywną frazą. Ale sieje niepokój. I o to chodzi.
Martin Vopěnka jest o pokolenie starszy (rocznik 1963), ale jego "Podróżowanie z Beniaminem" ma nie mniej niepokojący nastrój. Z pozoru to realistyczna powieść, której narrator, finansista Dawid, traci w wypadku żonę i musi się na pełny etat zająć swoim ośmioletnim synem. Rzecz w tym jednak, po pierwsze, że Dawid jest człowiekiem wewnętrznie zagubionym, niezrealizowanym i rozdzieranym sprzecznymi marzeniami, kimś gotowym biec przed siebie za byle iluzją - w tę pogoń wciąga synka, wyruszając z nim w bajkowo-straceńczą podróż w nieznane, przez Austrię, Włochy, Grecję, Bułgarię, Rumunię... Ma to być odważny pomysł na przeżywanie żałoby i budowanie relacji. Ale po drugie mamy jeszcze pisarza i jego osobliwy powieściowy koncept - nie zdradzając istoty owego konceptu, mogę tylko zauważyć, że Dawid jest jednym z najmniej wiarygodnych narratorów współczesnej literatury. I to wcale nie dlatego, że zostawia śpiącego syna w namiocie na kempingu i rusza w miasto szukać najbliższego burdelu. Nie dlatego również, że ma skłonność do łatwego oceniania, moralizowania i głoszenia komunałów.
Paradoksalnie bowiem Vopěnce udało się napisać powieść, która nie ironizuje, nie kpi ze swojego bohatera i nie ośmiesza go - wręcz przeciwnie, mowa w tej dziwnej, hipnotycznej, celowo naiwnej balladzie (właściwie jest to piękny, przejmujący melodramat) o wielkich marzeniach, o miłości, o niezrywalnej, pierwotnej więzi. To jest książka, która chwyta za serce. Uczciwie i bezkompromisowo.
@RY1@i02/2016/223/i02.2016.223.19600070c.801.jpg@RY2@
fot. Petr Machan/mat. prasowe
Marek Šindelka
@RY1@i02/2016/223/i02.2016.223.19600070c.802.jpg@RY2@
@RY1@i02/2016/223/i02.2016.223.19600070c.803.jpg@RY2@
Piotr Kofta
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu