Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Piłkarskie gry językowe

2 lipca 2018

CZYTAJ! W niedzielę finał Euro 2016 - sportowe święto dobiega końca. Ale dodatkowych piłkarskich emocji - lub klucza do ich zrozumienia - można szukać w literaturze

Oczekiwanie na decydujące starcie dwóch drużyn to dobry moment na podjęcie próby zmierzenia się z fenomenem piłki nożnej. Każdemu z fanów futbolu wydaje się on sprawą tak oczywistą, że niewymagającą głębszej analizy. Zaraz tłumaczą, na czym polega spalony i co oznacza wyjście z grupy, lub sięgają do - zgranych już - kart historii polskiego futbolu. Nadal jednak nie docierają do sedna sprawy, a pytanie, jak to możliwe, że piłka nożna wywołuje aż takie emocje wśród milionów ludzi, wciąż pozostaje bez odpowiedzi. Fascynujące jest przywiązanie - najczęściej trwające całe życie - do jednej drużyny, śledzenie wyników drugo- i trzecioligowych meczów, pamiętanie składów drużyn sprzed kilkunastu bądź nawet kilkudziesięciu lat. Jak grzyby po deszczu mnożą się szkółki piłkarskie, a rodzice cierpliwie wożą swoje pociechy na kolejne rozgrywki ligowe. Te i inne zjawiska towarzyszące - bez względu na sytuację polityczną czy ekonomiczną - piłce nożnej wymagają chwili namysłu. Zbliżający się finał Euro 2016 to doskonała ku temu okazja.

Jako że pytanie o te kwestie kibiców przynosi ograniczony skutek, dobrym sposobem może być zwrócenie się o pomoc do pisarzy-piłkarzy, zerknięcie do kilku książek, esejów, wywiadów, w których dzielą się z czytelnikami swoją futbolową pasją. Jednak na początek mały eksperyment - garść, oczywiście wybranych tendencyjne, sformułowań z polskich i zagranicznych autorów dotyczących futbolu: "wojna", "sprawa daleko poważniejsza od życia i śmierci", "bezwzględna próba sił", "wielka opowieść w małej skali", "konglomeraty krwawego horroru z komedią rodzinną", "parodie powstańczo-partyzanckich potyczek", "lodowaty chłód plus nuta wystudiowanej wzgardy", "młócka, (...) groza", "blisko skrzyżowania patologii z fanatyzmem", "gra wysokich temperatur", tysiące mężczyzn, którzy "gwiżdżą, wyzywają, rzucają obelgi i groźby, posyłają w cholerę i do wszystkich diabłów". I żeby nie było zbyt przerażająco, coś z przeciwnego bieguna: "czterdzieści dziewięć tysięcy dziewięćset dziewięćdziesiąt osiem nakładających się na siebie wyznań miłosnych", "miejsce magiczne" (o boisku), "arcyszlachetna wierność".

Aż trudno uwierzyć, że traktują o tym samym. Ale piłka nożna to sport obfitujący w nagłe zwroty akcji, najwyraźniej również w warstwie językowej. Jedno można powiedzieć z całą pewnością: wzbudza wielkie emocje, często tak skrajne, że nawet słowo "wojna" wydaje się zbyt blade, by oddać napięcie, lęk, oczekiwanie i oddanie towarzyszące spotkaniu na murawie dwóch drużyn.

Nie sposób zebrać wszystkich autorów piszących o futbolu, dlatego poprzestańmy na tych - głównie z europejskiego kręgu kulturowego - którzy przybliżają magię tej dziedziny sportu, niemającą koniecznie wiele wspólnego z wielkimi międzynarodowymi rozgrywkami. Lektura tych tekstów pozwala wyłonić trzy główne obszary uzasadniające wyjątkowość piłki nożnej w świecie sportu.

Inicjacja - sacrum: to częsty motyw, obecny najczęściej w literaturze wspomnieniowej, dziennikach. Moment, w którym ojciec po raz pierwszy prowadzi na murawę, kupuje bilet na mecz ligowy. Rodzaj męskiego wtajemniczenia, wprowadzenia w świat, którego zasady są dostępne tylko dla nielicznych. Pisze o tym Marek Bieńczyk w "Książce twarzy" ("Kopałem, od kiedy się dało. Najpierw z ojcem"), a w literaturze zagranicznej m.in. bracia Florianowie w książce "Starszy brat, młodszy brat" czy Péter Esterházy, choć u niego osobą wprowadzającą w świat sportu jest matka ("Niesztuka"). Ta więź szczególna pozostaje na całe życie, często w późniejszych latach stając się nicią porozumienia międzypokoleniowego (Bieńczyk: "ojciec wrzeszczy, ja piszczę. (...) rzucamy się sobie w ramiona").

Wspólnotowość: wartość, która wydaje się najważniejsza w piłce nożnej. Ryszard Kapuściński, który w młodych latach trenował w Legii pod okiem Kazimierza Górskiego, w wywiadzie dla "Gazety Wyborczej" z 1998 r. tłumaczył: "Piłka nożna pozwala łatwo identyfikować się ze sobą dużym grupom ludzi. Rozproszona, zatomizowana społeczność kultury masowej na ten krótki czas, na te 90 minut meczu, spotyka się razem i ma poczucie wspólnoty". Zjawisko to zachodzi również (a może przede wszystkim) w skromniejszym wymiarze: na podwórkach, w szkołach, małych klubach. Wspomina o tym najbardziej znany wśród polskich pisarzy fan futbolu Jerzy Pilch, tego typu obrazy można znaleźć u Bieńczyka, Györgya Dragomána ("Biały król") czy w wydanej niedawno książce Larsa Saabye Christensena "Beatlesi". I na koniec kilka słów o tym aspekcie, który w sposób naturalny kojarzy się z kibicowaniem - wierności własnemu klubowi. Jerzy Pilch pisał: "pora zrozumieć (...), że jedyną na tym świecie miłością do grobowej deski jest miłość do klubu ukochanego". I tak w świecie literatury (napiszmy to dla porządku): Wojciech Kuczok to kibic chorzowskiego Ruchu, Pilch - Cracovii, a Esterházy w kolejnych dziełach nie ustaje w wychwalaniu dokonań węgierskiej "złotej drużyny".

I na koniec: obowiązywanie jasnych reguł, co najlepiej podsumowują słowa Alberta Camusa: "Wszystko, co wiem z całą pewnością o moralności i obowiązkach, zawdzięczam piłce nożnej". Na boisku panują niezmienne zasady, z których naczelną jest chęć zwycięstwa, gra fair play (mowa oczywiście o piłce nieskażonej bakcylem korupcji). U Esterházyego idzie to jeszcze dalej, świat daje się wytłumaczyć tylko przez reguły rządzące na boisku: "przyzwyczaiłem się, przywykłem, że mama zawsze (...) mówi o piłce nożnej, wszystko porównuje do niej i zawsze do niej wraca". Któż z nas nie chciałby choć przez chwilę znaleźć się w świecie, w którym wszystko jest czarno-białe i nie ma miejsca na moralny relatywizm?

Pilch w książce "Bezpowrotnie utracona leworęczność" zauważa, że nikt nie gra już w piłkę na krakowskich Błoniach, a współczesny futbol "nie jest z jego świata". Wielkie widowiska, transfery piłkarzy za miliony euro, bloki reklam wypełniające szczelnie 15 minut przerwy w meczu, zdają się przyćmiewać to, co w piłce najcenniejsze, a co pokazuje lektura wymienionych autorów: prostotę, jasność zasad, piękno rywalizacji, silne poczucie przynależności do drużyny. To najprostsze emocje: chęć wygranej, radość z sukcesu, żal porażki są kluczem do zrozumienia tej dziedziny sportu. Lektura artykułów Wojciecha Kuczoka czy "Dzienników" Jerzego Pilcha daje pełen obraz skrajnych emocji, którym zostaje poddany zagorzały fan futbolu, szczególnie podczas wielkich turniejów.

O tym, że rywalizacja na boisku znajduje swoje odwzorowanie w warstwie językowej, nie trzeba przekonywać nikogo, kto słuchał komentarzy Dariusza Szpakowskiego. Wokabulariusz, który okazuje się niewystarczający do opisania tego, co dzieje się na boisku, oraz tego, co dzieje się w sercach kibiców, zostaje na bieżąco uzupełniany barwnymi metaforami, porównaniami, oksymoronami czy onomatopejami. Bo piłka nożna to również gra tocząca się na poziomie języka - co można dodać jako ostatni pewnego rodzaju metaobszar uzasadniający wyjątkowość piłki nożnej w świecie sportu.

Wielu z nas nie przekonują mecze jako wydarzenia medialne, w których człowiek jest jedynie trybikiem w dochodowej machinie sportu. Ten wielki spektakl staje się bardziej zrozumiały, gdy pamiętamy, że u jego źródeł stoi grupka dzieci rozgrywających podwórkowy mecz, mały chłopiec wędrujący z ojcem (bądź matką!) na pierwszy w życiu mecz ligowy, ewentualnie strzelający bramkę marzeń na rozgrywkach międzyszkolnych. Przekonuje piłka, która nabiera ludzkiego charakteru - bo w końcu wciąż jest to sport dla zwykłych ludzi? ©?

@RY1@i02/2016/131/i02.2016.131.196000600.804.jpg@RY2@

Péter Esterházy

@RY1@i02/2016/131/i02.2016.131.196000600.805.jpg@RY2@

maciej zienkiewicz

Ryszard Kapuściński

@RY1@i02/2016/131/i02.2016.131.196000600.806.jpg@RY2@

wojciech olszanka

Marek Bieńczyk

Piłka nożna pozwala łatwo identyfikować się ze sobą dużym grupom ludzi. Rozproszona, zatomizowana społeczność kultury masowej na ten krótki czas, na te 90 minut meczu, spotyka się razem i ma poczucie wspólnoty - pisał Ryszard Kapuściński

Anna Majchrowska

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.