Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

W wolnej chwili

28 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Jeżeli słuchając tej płyty, po raz pierwszy spotkacie się z projektem "Pro8l3m", a nie jesteście przychylni kulturze hip-hop, to prawdopodobnie nie zmienicie zdania. Uliczny klimat ich rapu to jednak coś więcej niż brutalne opowieści i przekleństwa. Na co dzień daleko mi do hiphopowych klimatów, ale "Pro8l3m" od razu wciągnął mnie dźwiękową otoczką. Tak jak ich poprzedni krążek, mixtape "Art Brut" wypełniony nawiązaniami do naszej sceny z lat 70. i 80. Na "Pro8l3m" zagrali jednak inaczej. Muzycznie to trochę futurystyczna wycieczka z momentami, które powinni kojarzyć fani soundtracka do "Drive" albo serialu "Rodzina Soprano". Kiedy przejdzie się przez tę bardzo filmową muzykę, warto zagłębić się w tekstach: ostrych, mocnych, przykuwających wieloma prawdami o naszym świecie. Duet DJ Piotr "Steez" Szulc i raper Oskar Tuszyński wprowadzili potrzebną świeżość na naszej hiphopowej scenie. Podejrzewam, że "Pro8l3m" nie jest jeszcze ich najmocniejszym dziełem.

Wojciech Przylipiak

@RY1@i02/2016/116/i02.2016.116.196000800.804.jpg@RY2@

Drugie wydawnictwo białostockiego projektu Ocean of Noise nie jest oceanem pełnym hałasu i przedziwnych dźwięków, ale za to przestrzenią z pięknymi melodiami i klimatem. "Still In a Dream" to minialbum z sześcioma kawałkami okraszonymi onirycznymi wokalami Magdaleny Nawrot, dźwiękami gitar, klawiszów, wibrafonem i perkusjonaliami. Bezpretensjonalny, rozluźniający, alternatywny pop. Doskonały jest jedyny instrumentalny numer, "Boardas", w artrockowym stylu. Do głowy od razu wpada również "Heartbeats" z sennymi wstawkami wibrafonu. Za Ocean of Noise odpowiada w dużej mierze Rafał Konopka, który na swój pierwszy materiał dostał Stypendium Prezydenta Miasta Białegostoku dla młodych twórców. Jak było słychać na debiucie, w którym gościnnie pojawili się także muzycy m.in. Much i Rity Pax, była to słuszna decyzja. "Still In a Dream" potwierdza ich solidną jakość. Oby projekt doczekał się choć małej trasy po Polsce. Warto ich poznać. Spodobają się fanom bezpretensjonalnego popu z przewagą gitar.

Wojciech Przylipiak

@RY1@i02/2016/116/i02.2016.116.196000800.805.jpg@RY2@

Planując imponującą trasę koncertową promującą ich ostatni krążek "Songs of Innocence", U2 nie mogło się spodziewać, że paryski przystanek będzie tak wyjątkowy. Odbył się niedługo po zamachach terrorystycznych w mieście pod koniec zeszłego roku, m.in. podczas koncertu amerykańskiej grupy Eagles of Death Metal. Bono i spółka wystąpili w Paryżu, dedykując swój występ ofiarom ataków. Na scenie pojawili się też zresztą, w dwóch utworach, członkowie Eagles of Death Metal. Sam występ przepełniony jest wspomnieniami kapeli z ich dzieciństwa, do tego nawoływaniami do tolerancji i szanowania innych. Wzruszającym momentom towarzyszy oszałamiająca oprawa wizualna, ale najważniejsza jest tu muzyka. U2 grają kawałki sprzed lat, znakomite wersje "Sunday Bloody Sunday", "Elevation", "Mysterious Ways", "One" (niemal w całości zaśpiewane przez publiczność), "Pride (In The Name of Love)" czy "October" wybuchowo przechodzące w "Bullet the Blue Sky". Wzruszający ze względu na okoliczności i znakomity muzycznie i wizualnie występ Irlandczyków. Nie tylko dla ich fanów. W wersji de luxe wiele dodatków.

Wojciech Przylipiak

@RY1@i02/2016/116/i02.2016.116.196000800.806.jpg@RY2@

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.