Dziennik Gazeta Prawana logo

Don’t worry, be happy!

30 czerwca 2018

Ekonomiczny celebryta Jeremy Rifkin zawsze był mistrzem autokreacji. Teraz próbuje nas przekonać, że jest nowym Marksem. Dostajemy do ręki książkę "Społeczeństwo zerowych kosztów krańcowych" wydaną w oryginale dwa lata temu. Trzeba przyznać, że tempo - jak na polski rynek książek ekonomicznych - naprawdę imponujące. Ale w końcu autorem jest "nazwisko". Czyli ekonomista Jeremy Rifkin. Mała poprawka, choć Amerykanin pisze książki ekonomiczne, to pewnie trafniej byłoby nazwać go zawodowym pisarzem, mówcą, osobowością albo (a niech tam) celebrytą. Od początku lat 80. w krótkich odstępach wypuszcza książki zbudowane wedle wzoru: temat, którym wszyscy żyją, plus śmiała, czasem wręcz prowokacyjna teza. W tytule najchętniej "koniec" lub "zmierzch". Książki są napisane zazwyczaj bardzo dobrze. Choć jednocześnie również tak, by czytelnika trochę onieśmielić. Najczęściej mnogością faktów i przykładów.

Jeżeli Rifkin będzie miał do wyboru pogłębienie jednej rzeczy albo muśnięcie kilku, zawsze wybierze to drugie. Jeśli przyjdzie mu zdecydować między dzieleniem włosa na czworo a jasnym upraszczającym przekazem, będzie wolał uproszczenie. Ten model pisania jednak zdaje egzamin, gdyż wszystkie jego propozycje stają się bestsellerami. A co jeszcze ważniejsze, trafiają do tego czytelnika, do którego trafić powinny. Nic dziwnego, że lista instytucji, którym Rifkin oficjalnie doradza, jest długa i imponująca. A znajdują się na niej kolejni przewodniczący Komisji Europejskiej, kanclerz Niemiec oraz prezydent Chin.

W najnowszej książce Jeremy Rifkin wciela się w postać Karola Marksa XXI w. Stawia bowiem tezę, że już wkrótce kapitalizm upadnie pod ciężarem własnych sprzeczności. Główną przyczyną tego upadku będzie właśnie zjawisko zerowych kosztów krańcowych. Czyli sytuacja, w której nieustanna konkurencja zmusza przedsiębiorców do walki między sobą. Orężem w tej walce są najczęściej innowacje (technologiczne, produktowe, organizacyjne). Niestety, większość tych innowacji ma tylko jeden podstawowy cel: umożliwić tańszą produkcję dóbr i usług. Tak żeby dać cenowego mata konkurencji i zgarnąć marżę zysku. To jednak sprawia, że kapitalistyczne firmy uprawiają nieustanny wyścig do dna. A kapitalizm pożera własny ogon. I dlatego musi upaść.

Rifkin jest od dawna zafascynowany tym, jak ten wyścig zmienia strukturę gospodarczą. A ostatnio tworzy nowe sieci powiązań i modele biznesowe oparte na inteligentnych sieciach oraz chmurach danych. Rifkin uważa, że powstająca z tego ekonomia współdzielenia (czyli te wszystkie inicjatywy w stylu Ubera czy Airbnb) w ciągu jednego czy dwóch pokoleń zmieni ludzkość. Sprawi, że zostaniemy (tu znów leci Marksem) wyzwoleni z konieczności zarabiania na życie. Bo po co zarabiać, skoro tak wiele ludzkich potrzeb będzie zaspokajanych za darmo. A my będziemy mogli się skupić na tym, co najważniejsze. Pielęgnowaniu więzi albo trosce o planetę. Rifkin (jako znany optymista) uważa więc, że to, co najlepsze, dopiero przed ludzkością. Która już niebawem wyrośnie z dziecięcej choroby kapitalizmu.

Tu jednak analogie z Marksem się kończą. Niemiec był nie tylko wizjonerem, lecz także nie miał złudzeń, że system będzie się bronił przed zmianami. Stąd w jego analizie pojawiły się wątki rewolucji rozwinięte (wypaczone) przez Lenina. Rifkin z kolei uważa, że jego wizja się zmaterializuje w sposób bezproblemowy. Ignoruje też pytania o to, co z ofiarami okresu przejściowego. I to jest właśnie najsłabsza część Rifkinowskiej analizy. To jego słodzenie i wygładzanie kantów. Żadnych konfliktów klasowych, rasowych i państwowych. Żadnego namysłu nad subtelnymi procesami tworzenia nierówności czy przemocy. Dont worry, be happy! Co chyba jest tajemnicą jego sukcesu wśród możnych, sytych i potężnych naszego współczesnego świata.

@RY1@i02/2016/068/i02.2016.068.00000360a.802.jpg@RY2@

Jeremy Rifkin, "Społeczeństwo zerowych kosztów krańcowych", Studio Emka, Warszawa 2016

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.