W wolnej chwili
Przed miesiącem w "Kulturze" pisałem o polskich artystach spoza mainstreamu, którzy zdobyli serca zagranicznych krytyków muzycznych, głównie na Wyspach. Jedną z najciekawszych artystek w tym towarzystwie jest na pewno Zamilska, która właśnie wydała swoją kolejną płytę "Undone". To w zasadzie epka, trwa 20 minut z kawałkiem, ale to wyjątkowe intensywne 20 minut. W wywiadzie z Przemysławem Guldą Zamilska powiedziała o niej: "To nie jest muzyka o tematach łatwych, lekkich i przyjemnych. Moim zamiarem było jednak ubranie moich pomysłów w formę muzycznego transu, melodyjności i rytmiki. Jednych będzie szamotać, innych porywać do tańca, niektórych na pewno drażnić". Faktycznie elektroniczne wariactwa autorki dopełniane wokalnymi wstawkami mogą niektórych drażnić. Nie brakuje tu psychodelii, dźwięki niepokoją i nie powodują jednoznacznych odczuć. Zamilska na pewno nie jest artystką łatwą, ale jej "Undone" wcale nie jest nieprzystępne. Trochę jak filmy Davida Lyncha. Są dla tych, którzy potrafią wejść w pewien specyficzny klimat i się jemu poddać.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.