Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Biblioteka w piwnicy

3 lipca 2018

Kilka godzin temu kolega stwierdził, że mam dobrą robotę. Czytam sobie książki, napiszę parę zdań - przy czym na ogół wcale nie o książce, lecz o sobie - i jeszcze dostaję za to pieniądze. Fakt, dobra robota. Ale znajomy spytał mnie również, czy wydawcy mi coś odpalają. To zresztą często zadawane pytanie. No bo jak inaczej ocenić, czy książka jest dobra, czy zła, jeśli nie po wysokości przyjętego przelewu na rachunek bankowy?

Otóż można książkę przeczytać. Zdarza się to coraz mniejszej liczbie recenzentów, ale naprawdę nadal można tak robić. I tak właśnie uczyniłem z pozycją zredagowaną przez Macieja Taborowskiego. A przydługi wstęp do recenzji znalazł się tu dlatego, gdyż ostatnio, tydzień w tydzień, chwalę książki, które otrzymuję.

Proszę mi wierzyć, wolałbym krytykować. Wbijanie szpilek między strony i pisanie o profesorach, którzy zjedli zęby na danej dziedzinie, jako o nieudacznikach to olbrzymia frajda. A i recenzja od razu ciekawsza. Tym razem jednak tak się nie da. Bo książka o skutkach braku notyfikacji przepisów technicznych ustawy o grach hazardowych to naprawdę świetna lektura. Fakt, dla tych, którzy interesują się tematyką. Ale tu warto poczynić istotną uwagę: jakkolwiek artykuły autorów (książka to bowiem zbiór niedługich artykułów kilkunastu różnych osób - tak profesorów prawa, jak i praktyków występujących w sprawach hazardowych przed sądami) dotyczą ustawy o grach hazardowych, tak kluczowa jest tu ocena skutków braku notyfikacji przepisów. A to równie dobrze może dotknąć wiele innych aktów prawnych. Krzywdzące więc byłoby postrzeganie tej pozycji tylko przez pryzmat jednej ustawy i li tylko pojedynczego problemu.

W książce możemy znaleźć wiele pytań, na które nie padają jednoznaczne odpowiedzi. Nie ma się czemu dziwić. Tych od kilku lat nie potrafią udzielić Trybunał Konstytucyjny, Sąd Najwyższy i Naczelny Sąd Administracyjny. A w temacie mota się także regularnie Trybunał Sprawiedliwości UE. Dla mnie to więc żadna wada, że autorzy nie udzielają autorytarnie odpowiedzi, a jedynie podsuwają czytelnikowi te, które ich zdaniem są właściwe.

PS Zapomniałbym. Przyjmuję korzyści majątkowe. Jak mi przyślą książkę, to już jej nie odsyłam. Podobno to problem, bo taniej wychodzi wydrukować kilka egzemplarzy więcej niż przyjmować zwroty od tych, którym się je wysłało do przeczytania. Poza tym co z taką przeczytaną książką zrobić? Już się nie sprzeda. Jestem więc - w tym przypadku - 169 zł do przodu. Chciałem nawet oddać kilkadziesiąt kilo zapisanych stron do biblioteki. Ale powiedzieli mi, że sam muszę to wszystko opisać, bo bez opisów nie przyjmują. Odechciało mi się. I teraz te łapówki wręczane recenzentowi leżą w piwnicy. Rowery sąsiadom kradną, rozkładane parasole na działkę kradną, a tych kilkudziesięciu kilogramów książek, jak na złość, nikt zwinąć nie chce.

@RY1@i02/2017/171/i02.2017.171.07000070a.801.jpg@RY2@

M. Taborowski (red.), "Skutki braku notyfikacji przepisów technicznych ustawy o grach hazardowych dla wymiaru sprawiedliwości Rzeczypospolitej Polskiej", Warszawa 2016, wyd. Wolters Kluwer

PSŁ

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.