Piękno i czad
LITERATURA Celem nas, ludzi pióra, nie jest zarobek. Jest nim wolność - mówi Ursula K. Le Guin, pierwsza dama światowej fantastyki
Mając 11 lat za własne pieniądze kupiłem sobie książkę »Czarnoksiężnik z Archipelagu«. Przeczytałem ją i zdałem sobie sprawę, że bycie uczniem szkoły dla czarnoksiężników to najlepsza z możliwych rzeczy w życiu (...). A potem zacząłem odkrywać inne powieści Ursuli Le Guin i byłem zupełnie oczarowany tym, że mam nową ukochaną autorkę. Jako 12-latek zanurzyłem się w światach science fiction, w których bohaterowie mogli zmieniać płeć. A kiedy jesteś dorastającym angielskim chłopcem, pomysł, że płeć może okazać się czymś zmiennym, albo że król może urodzić dziecko, otwiera twój umysł, zmienia go" - mówił Neil Gaiman w laudacji na cześć Ursuli K. Le Guin, która w 2014 roku odebrała National Book Award za całokształt twórczości. 85-letnia wówczas pisarka zjawiła się na scenie z rozbrajającym uśmiechem osoby skromnej i nieskłonnej do gwiazdorzenia, ale słowa, które wypowiedziała przed publicznością, były doniosłe. Ostro potępiła współczesny rynek wydawniczy, który kieruje się dziś wyłącznie chęcią zysku i zaspokojenia miałkich oczekiwań mas. Przekonywała, że im trudniejsze czasy, tym bardziej powinniśmy szukać ratunku w literaturze z prawdziwego zdarzenia. "Będziemy potrzebowali pisarzy, którzy pamiętają wolność - poetów, wizjonerów, realistów dostrzegających szerszą rzeczywistość niż ta powierzchownie dostępna. Potrzebujemy pisarzy, którzy dostrzegają różnicę pomiędzy literaturą jako towarem i literaturą jako sztuką. (...) Żyjemy w kapitalizmie, którego władza zdaje się wszechmocna tak jak kiedyś władza namaszczonych królów. Ale każdej ludzkiej władzy można się przeciwstawić i ją zmieniać, a to często zaczyna się wraz ze sztuką. Bardzo często ze sztuką słowa. Miałam udaną karierę i nie chcę patrzeć, jak literatura amerykańska staje się produktem sprzedaży. Celem nas, ludzi pióra, nie jest zarobek. Jest nim wolność".
Autorka "Lewej ręki ciemności" od lat sprzeciwia się deprecjonowaniu w konkursach literackich twórców fantastyki na rzecz rzekomo bliższych problemom "prawdziwego świata" i "prawdziwych ludzi" realistów. Trudno o pisarstwo bliższe człowiekowi niż to, które uprawia Le Guin. Królowa fantasy, niezależnie od tego, do jak niezwykłych światów wyobraźni nas przenosi, zawsze wnikliwie bada naturę człowieka, ludzkie lęki, relacje społeczne i zagrożenia, które ze świata fikcji łatwo mogą przenieść się do rzeczywistości. "W fantastyce naukowej lubię szczególnie te właściwości: żywość, rozległość i dokładność wyobraźni, swawolę, różnorodność i siłę metafor, wolność od konwencjonalnych literackich oczekiwań i nawyków, moralną potęgę, dowcip, czad oraz piękno" - pisała.
Popularnie przywykło się nazywać ją kontynuatorką klasyków J.R.R. Tolkiena i C.S. Lewisa, a jej cykl "Ziemiomorze" porównywać do trylogii "Władca pierścieni". Ale amerykańska pisarka poszła znacznie dalej niż prekursorzy uprawianego przez nią gatunku. Nie tylko dlatego, że Le Guin z niezwykłą swobodą lawiruje pomiędzy fantasy i science fiction. Jest w jej pisarstwie coś znacznie istotniejszego - autorka "Miasta złudzeń" wyniosła na pierwszy plan kobiety (w jej prozie nie tylko rodzaju ludzkiego!), które chociażby Tolkien dostrzegał dość mgliście, nie mówiąc o pośledniejszych jego naśladowcach. Światy powieści i opowiadań Le Guin to systemy funkcjonujące na zasadzie przemocy i wyzysku słabszych. Najsłabsze są rzecz jasna istoty rodzaju żeńskiego, których ciała nie są ich własnością, stając się elementami brutalnych gier i przetargów. Szczęście i dobrobyt zbiorowości są tu uwarunkowane czyimś cierpieniem, choćby było to torturowane dziecko jak w opowiadaniu "Ci, którzy odchodzą z Omelas". Spotkania z obcością, starcia kultur i cywilizacji zawsze muszą okazać się bezwzględną próbą sił, w wyniku której ktoś wygrywa, a ktoś traci.
"Ursula K. Le Guin jest jednym z najważniejszych głosów feministycznych na całej amerykańskiej scenie literackiej" - podkreśla Arwen Curry, twórczyni filmu dokumentalnego o pisarce, który mamy zobaczyć w połowie tego roku. Szykuje się rzecz intrygująca, bo reżyserka, która fundusze na realizację dokumentu zebrała w wyniku akcji crowdfundingowej, spędziła siedem lat na rozmowach z pierwszą damą amerykańskiej fantastyki oraz innymi pisarzami jak Michael Chabon, Margaret Atwood czy Neil Gaiman. Szczególnie ciekawie zapowiada się część poświęcona młodym latom pisarki i czasom spędzanym w Napa Valley. Podobno zasłyszane w rodzinnych stronach opowieści i legendy stały się pierwszą inspiracją dla przyszłej autorki "Ziemiomorza".
Polscy czytelnicy otrzymali natomiast obszerną antologię twórczości Ursuli K. Le Guin, którą zamknął niedawno zbiór opowiadań "Rybak znad Morza Wewnętrznego". To książka tym wartościowsza, że część zawartych w niej tekstów została opatrzona krótkimi, niekiedy humorystycznymi, komentarzami samej autorki. W ten sposób obserwujemy ewolucję myśli pisarskiej Le Guin - od, jak pisze ona sama, romantycznych i naiwnych jeszcze juweniliów po opowiadania dojrzałe, w których odnajdujemy zalążki najsłynniejszych idei powieściowych amerykańskiej pisarki. We wstępie do "Królowej Zimy" autorka objaśnia, jak ewoluował pomysł, by mieszkańcy planety Gethen, znanej później z "Lewej ręki ciemności", byli hermafrodytami. W opowiadaniach pojawia się Ziemiomorze i Ekumena, będąca miejscem akcji znanego z cyklu "Hain". Tam rozgrywa się tytułowe opowiadanie "Rybak znad Morza Wewnętrznego", które zarysowuje rozwinięty m.in. w powieści "Wydziedziczeni" problem niebezpieczeństwa, jakie niesie zderzenie obcych światów. W końcu "Wyzwolenie kobiet" z cyklu opowiadań "Cztery drogi ku przebaczeniu" - poruszająca opowieść o mechanizmie rewolucji i jej cenie.
Antologia prozy Ursuli Le Guin wydana przez wydawnictwo Prószyński i S-ka to lektura obszerna i czasochłonna, nie powinno to jednak odstraszać. Jak przekonywała w jednym z esejów sama pisarka, literatury fantastycznonaukowej nie należy się bać, a jej czytanie wcale nie wymaga wiedzy na poziomie pracownika NASA. Wkroczenie w świat twórczości autorki "Wykluczonych" to przygoda na całe życie. Neil Gaiman przekonuje o tym z całą mocą.
@RY1@i02/2017/004/i02.2017.004.19600070a.801.jpg@RY2@
fot. Bettmann/Getty Images
Ursula K. Le Guin w San Francisco, 1985 rok
Malwina Wapińska
@RY1@i02/2017/004/i02.2017.004.19600070a.802.jpg@RY2@
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu