Katastrofy czasów stabilnego wzrostu
„Opowiadania wszystkie” Kurta Vonneguta to z jednej strony historia dojrzewania wybitnego prozaika, z drugiej – szczególnego rodzaju kronika nadziei, oczekiwań, przekonań i lęków amerykańskiego mieszczaństwa
Na początek cytat ze skromnego listu. List opowiadał o zdarzeniu, które – jak to wiele lat później określił sam autor – „przy mojej osobistej, wąskiej ścieżynce od narodzin do śmierci piętrzy się jak Stonehenge”. 28 października 1949 r. Kurt Vonnegut pisał do swojego ojca: „Drogi Tato! Sprzedałem pierwsze opowiadanie do «Collier’s». Wczoraj w południe dostałem wypłatę (750 dolarów minus 10 procent prowizji dla agenta). Wygląda na to, że w najbliższej przyszłości uda mi się sprzedać jeszcze dwie rzeczy. Chyba coś drgnęło. Pieniądze wpłaciłem na konto, a kiedy i jeśli znowu coś sprzedam, zrobię to samo, dopóki nie będę miał równowartości rocznej pensji w General Electric. Wystarczą na to spokojnie cztery opowiadania, i nawet mi trochę zostanie (tego jeszcze u nas nie było), a wtedy rzucę tę cholerną, koszmarną pracę i póki życia nie poszukam drugiej, tak mi dopomóż Bóg. Od lat nie czułem się tak szczęśliwy. Całuję cię, K.” (przeł. Rafał Lisowski).
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.