Tata chrzestny przedsiębiorczości
O powieści o tym, jakim cudem komunistyczne władze mentalnie tkwiące jeszcze w stalinizmie pozwoliły, by górale i sądeckie lachy zaczęli się legalnie bogacić, jest wiele. Najbardziej prawdopodobna jest ta ze śliwowicą łącką w roli głównej. To przy kolacji suto zakrapianej ową śliwkową wypalanką Węglarski, społecznik, wówczas przewodniczący prezydium powiatowej rady narodowej, wspólnie z Januszem Pieczkowskim, szefem struktur miejskich, wyłożyli swój koncept premierowi Józefowi Cyrankiewiczowi (często przyjeżdżającemu w okolice do rodziny). Pokrótce chodziło o to, by w regionie postawić na „przemysł bez kominów”, z wykorzystaniem naturalnych zasobów: agroturystykę, gastronomię, rzemiosło, sadownictwo, hodowlę bydła. I by wypracowane fundusze reinwestować na miejscu, a nie przekazywać do centrali.
Chodziło o to, by w regionie postawić na przemysł bez kominów, z wykorzystaniem naturalnych zasobów. Na agroturystykę, rzemiosło, sadownictwo
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.