Dziennik Gazeta Prawana logo

Niech nie każe czekać Lech

Niech nie każe czekać Lech
embuk-importer
24 października 2019

Mówi, że o wszystkim, co miał do powiedzenia, już dawno zaśpiewał, ale pracuje nad nową płytą. Niektórzy wątpią, że powstanie, bo w świecie Lecha Janerki wszystko dzieje się naprawdę, ale nic na pewno

Wielki nieobecny na naszej scenie muzycznej, odkąd na niej zaistniał. Pod koniec lat 70. XX w. Lech Janerka założył zespół Klaus Mitffoch, który wydał jedną płytę. To wystarczyło, aby przejść do historii. Kiedy „Jezu, jak się cieszę” czy „Strzeż się tych miejsc” chodziły w radiu, Lech pisał już inną, prywatną historię. „Historia podwodna” – taki tytuł nosiła jego pierwsza solowa płyta, przez wielu krytyków uznawana za największe osiągnięcie w historii polskiego rocka – była wesoła w formie i ponura w treści. Pogodne reggae przegryzało się z czarnowidztwem w tekstach, a autor główkował, „jak tu żyć, żeby zgnić”. Ludziom się podobało i do dziś podśpiewują „Konstytucje” czy „Ta zabawa nie jest dla dziewczynek”. Kolejne płyty szybko znikały jednak z radaru konsumentów popkultury, którzy wyżej cenią w piosence łatwość i przyjemność niż nieznośną lekkość bytu. W dobie muzycznej nadprodukcji Janerka siedzi cicho, a od pokazania światu „Plagiatów” – ostatniego albumu z premierowymi piosenkami – minęło prawie 15 lat. Jest więc, ale jakby go nie było.

Pozostało 94% treści
Nie pozwól, by umknęło Ci to, co najważniejsze.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.

Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.