Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

911 powodów, by (nie) napić się wina

911 powodów, by (nie) napić się wina
6 czerwca 2019
Ten tekst przeczytasz w 6 minut

M ój poranny dojazd do pracy trwa średnio 32 minuty i 15 sekund. Rytualnie wypijam w tym czasie kawę, wypalam dwa papierosy i słucham Volbeata, ewentualnie jakichś innych ostrzejszych kapel, które pobudzają mnie do życia. Tak, wiem, że 10-kilometrowa przebieżka w leginsach oraz koktajl z jarmużu i kalarepy byłyby lepszym i zdrowszym rozwiązaniem. Problem polega na tym, że ja ani nie lubię biegać, ani nie wezmę do ust niczego, co konsystencją i zapachem przypomina to, co się ulało niemowlęciu. Za to bardzo lubię fajki, kawę i Volbeata.

Pech chciał, że wczoraj przez jakąś awarię sieci komórkowej zostałem odcięty od aplikacji Spotify i zmuszony do przełączenia się na radio. W ten sposób w ciągu zaledwie pół godziny zaproponowano mi wykupienie całego asortymentu najbliższej apteki. Gdybym nie czekał i od razu wciągnął wszystkie suplementy, których reklamy usłyszałem przez 30 minut, dojechałbym do biura 10 kg chudszy, 5 cm wyższy, 15 cm dłuższy, z ciśnieniem 120 na 80, z plastrem antynikotynowym na czole, z włosami na głowie, sokolim wzrokiem, stawami o wytrzymałości tytanu i z taką ilością żelaza oraz magnezu w organizmie, że w pierwszym lepszym skupie złomu żona dostałaby ze mnie okrągłą sumkę. Jestem jednak pewien, że by mnie tam nie oddała, bo oprócz włosów miałbym coś jeszcze – trzecią nogawkę w spodniach. Choć z jej punktu widzenia istotniejsze mogłoby być jeszcze co innego – że wreszcie minąłby mi syndrom niespokojnych nóg. Polega on na tym, że za każdym razem, gdy siadam z nią wieczorem na kanapie, zaraz muszę wstać i przejść się do lodówki, by sprawdzić, czy czasem nie ma w niej butelki schłodzonego pinot grigio. Pal licho, jeżeli tam jest – wtedy wracam na kanapę z dwoma kieliszkami i grzecznie siedzę. Ale jeśli nie ma, dalej szuram niespokojnie nogami – w kierunku najbliższego sklepu.

Mówiąc krótko, półgodzinne obcowanie z radiem rozwiązało absolutnie wszystkie moje problemy. Nawet te, których nie mam. Ba, gdyby ludzie częściej słuchali radia, to wszystkim nam żyłoby się lepiej! Nie rozumiem dlaczego NFZ nie wpadł jeszcze na pomysł, aby trzy czwarte swojego rocznego budżetu przekierować na refundację suplementów. Przecież z tego, czego wczoraj słuchałem, jasno wynika, że zaledwie kilkoma tabletkami za 4,90 zł można uzdrowić 90 proc. wszystkich dolegliwości ludzkości. A za 19,90 zł można uszczęśliwić wszystkie sąsiadki!

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.