Polak, który się uparł
Nikt w historii F1 nie wrócił do ścigania w królowej motosportu po takiej przerwie, jak jedyny nasz rodak jeżdżący w tej stawce
fot. Mat. prasowe Orlen
W grudniu Robert Kubica skończy 35 lat. Gdy w wieku sześciu lat zasiadł po raz pierwszy za kierownicą gokarta, nikt nie myślał z pewnością, że ten chłopak z Krakowa znajdzie się kiedyś za kierownicą bolidu i będzie bardzo, ale to bardzo poważnym pretendentem do tytułu mistrzowskiego w Formule 1. Cztery lata później został posiadaczem oficjalnej licencji kartingowej. Wygrywał w zasadzie wszystko, co się dało, w ciągu trzech lat zdobył sześć różnych tytułów mistrzowskich. Jego pasję wspierał od początku ojciec, choć łatwo nie było.
Jako trzynastolatek Robert trafił do Włoch, gdzie dość szybko podpisał umowę z zespołem CRG. W tym czasie zdobył kilka tytułów, ale wciąż była to kariera juniorska. Seniorska zaczęła się dla niego w 2000 r. Był związany z Renault w Formule 2000, potem trafił do Formuły 3. I wówczas zdarzył się... wypadek samochodowy, w którym Kubica uczestniczył jednak nie jako kierowca, a jako pasażer. Dłoń złamana w pięciu miejscach, źle poskładana, brak możliwości ruchu. Ale Robert pokazał, że nie ma zwyczaju się poddawać. Włoscy lekarze stanęli na wysokości zadania i starty w F3 mógł rozpocząć w 2003 r. w barwach Parma Powerteam, choć w jego ręce znajdowało się 18 śrub.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.