Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

Prawo, kłamstwa i wielki świat

18 kwietnia 2019
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

„W drobnych kłamstewkach najbardziej niepokoi mnie niebezpieczeństwo ich wejścia w nawyk. Wiele razy widziałem kłamców, którzy łgali tak dobrze, że stracili umiejętność odróżniania prawdy od fałszu”. To ostrzeżenie pochodzi od specjalisty. James Comey, prawnik, który zaliczył imponującą drogę kariery od asystenta sędziego przez prokuratora południowego dystryktu Nowego Jorku – a był nim wówczas Rudy Giuliani – po zastępcę prokuratora generalnego USA, czyli de facto wiceministra sprawiedliwości, i dyrektora FBI. Na kłamstwie zna się „z urzędu” znakomicie. I na tym wielkim, stosowanym w polityce, i na tych mniejszych, życiowych kłamstewkach, na pozór nieszkodliwych. I na takich, które zwykło się kwitować stwierdzeniem, że tak to już jest w działalności publicznej.

Zyskał rozgłos, oskarżając Marthę Steward – amerykańską królową wyobraźni gospodyń domowych i jedną z najbogatszych kobiet świata. Jak sam twierdzi, nie rozumiał wtedy, jak głęboko sięga ta sprawa, która wydawała się po prostu „drobnym” oszustwem giełdowym. Jeszcze jednym rodzajem kłamstwa dla zysku – tyle że ta akurat jego odmiana jest w naszym świecie ścigana szczególnie zajadle.

Comey pokazał w swoim zawodowym życiu, że prawo stawia ponad doraźnymi interesami politycznymi, nawet gdy to o interesy „jego” administracji chodziło. Gdy miał w zastępstwie chorego prokuratora generalnego podpisać zgodę na inwigilację bez ograniczeń osób podejrzanych o terroryzm, nie tylko tego nie zrobił, lecz także udał się do szpitala, gdzie przebywał jego półprzytomny szef, udaremniając podłożenie mu do podpisu stosownych dokumentów. Z wielką polityką po raz kolejny starł się w sprawie maili Hilary Clinton, a w końcu, biorąc udział w działaniach mających wyjaśnić rosyjskie wpływy na ostatnie wybory prezydenckie.

Comey poznał przedsiębiorców, mafiosów i polityków. W tym trzech prezydentów USA. I sposoby ich działania. Siłą rzeczy w książce, którą napisał po zdymisjonowaniu przez Donalda Trumpa, porządki prawny, korporacyjny i polityczny się przeplatają, tak jak nie sposób rozdzielić amerykańskiego (czy tylko?) prawodawstwa i korporacyjnych czy branżowych wpływów. Do tego Comey dorzuca sporo opowieści prywatnych, a przyprawia wszystko więcej niż szczyptą refleksji prawniczych. Na ile jest szczery, nie wiem. Na pewno jednak jest bezkompromisowy. Już choćby dlatego warto przeczytać. ©

„Wyższa lojalność” James Comey, tł. Andrzej Wojtasik, Insignis, Kraków 2019

mww

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.