Woś: Praca drogą czy celem?Ekonomiści nie rozumieją pracy. I być może stąd wynika bardzo wiele naszych kłopotów z gospodarką.Rafał Woś•16 grudnia 2016
Czarne chmury zbierają się nad NGO. Nie tylko w PolsceNon-profit, pozarządowe, dla społeczeństwa, charytatywne, wspierające demokrację, sport, edukację, ekologiczne... Trzeci sektor miał zajmować w nowoczesnych społeczeństwach szczególną pozycję. Teraz, nie tylko w Polsce, zbierają się nad nim czarne chmuryKlara Klinger•11 grudnia 2016
Walka polityczna toczy się na Facebooku. Mark Zuckerberg zdobył władzę, jakiej nie miał nikt innyFacebook zajął już wyjątkowe miejsce w globalnym obiegu medialnym, bo coraz więcej ludzi traktuje go jako główne źródło informacji. Mark Zuckerberg zdobył władzę, jakiej nie miał nikt inny w historii.Jakub Kapiszewski•11 grudnia 2016
Jak upadał ZSRR: Decydująca noc we wspomnieniach jej bohaterówDokładnie ćwierć wieku temu, 7 grudnia 1991 r., wieczorem, w willi w Wiskulach w środku Puszczy Białowieskiej spotkało się 20 mężczyzn. Tym razem nie chodziło o tradycyjną, męską „pjankę”, popijawę połączoną z polowaniem, banią i rozmowami do rana. Mężczyźni – głowy republik, premierzy i inni czołowi politycy z Białorusi, Rosji i Ukrainy – zebrali się, by dobić trupa. Złożyć podpis pod umową o rozwiązaniu Związku Radzieckiego. DGP odtworzył tamtą noc na podstawie spisanych wspomnień jej sześciu bohaterów.Michał Potocki•10 grudnia 2016
Dobijanie trupa, czyli jak rozwiązano ZSRR. Kulisy końca imperiumDokładnie ćwierć wieku temu, 7 grudnia 1991 r., wieczorem, w willi w Wiskulach w środku Puszczy Białowieskiej spotkało się 20 mężczyzn. Tym razem nie chodziło o „pjankę”, popijawę połączoną z banią i rozmowami do rana. Premierzy Białorusi, Rosji i Ukrainy spotkali się, by położyć kres ZSRR.Michał Potocki•10 grudnia 2016
Czy miecz świetlny należy uznać za broń, czyli "Gwiezdne Wojny" w polskim prawieCzy Leia dopuściła się groźby karalnej? Czy Luke był dezerterem? Czy Imperium może zażądać odszkodowania za sklonowanych szturmowców, którzy wyjątkowo niecelnie strzelają?Jakub Styczyński•10 grudnia 2016
Państwo a antyszczepionkowcy. Czy wszystko można pozostawić w rękach obywateli?Chcecie przeczytać największą herezję na dzisiejsze czasy? Oto ona: rządy nie zawsze powinny słuchać obywateli. Nie ma nic bardziej wbrew logice dzisiejszych rządów „wstających z kolan”, „odzyskujących kontrolę i suwerenność” oraz czyniących swoje kraje „znów wielkimi” niż przekonanie, że mimo wszystko są jednak sfery, w których to elity mają rację, a nie każdy problem da się rozwiązać za pomocą referendum. Więcej: że są obszary polityki, które zwyczajnie mają się dobrze właśnie pod warunkiem, że rząd zachowuje konsekwentną i programową obojętność wobec opinii publicznej.Jakub Dymek•09 grudnia 2016
Tylko nie mów o mnie: bogaty. Ponad połowa Polaków nie ma prawa narzekać na zarobki?Jeśli bezgranicznie ufać liczbom, to ponad milion Polaków nie ma prawa narzekać na zarobki. Z każdym dniem przybywa nam zamożnych, którzy wyciągają miesięcznie znacznie powyżej średniej krajowej. Ale dobrze zarabiać wcale nie oznacza mieć pieniędzy w nadmiarze.Konrad Wojciechowski•09 grudnia 2016
Bąk: Ładowarki do aut? Instalujcie je przy domach publicznychZapewne i do waszych uszu dotarła informacja, że branża energetyczna pod rękę z naszymi władzami państwowymi przymierza się do wielkiej motoryzacyjnej ofensywy. Obiecali nam już masowo produkowane polskie auto na prąd, milion elektryków na drogach, a nie dalej niż kilka dni temu – sieć stacji ładowania składającą się z 10 tys. „dystrybutorów”. Nie ukrywam, że gdy tylko przeczytałem tego newsa, pomyślałem sobie: „Nareszcie! Zaczynam odkładać na BMW i3”. Ale gdy tylko zacząłem zagłębiać się w temat, moją głowę zaczęła zaprzątać zupełnie inna myśl – kogo zatrudniono do opracowania tego planu? Żyrafę? Pluszowego misia? Człowieka o IQ mchu leśnego?Łukasz Bąk•09 grudnia 2016
Dla porządku w Europie nie ma niczego bardziej niebezpiecznego od skrzywdzonego WłochaPoczucie krzywdy to u Włochów stan naturalny, jednak czasami mają dla niego dobre usprawiedliwienie. Od połowy XX w., ilekroć gospodarka popadała w tarapaty, tamtejszy rząd przeprowadzał dewaluację lira (czyli po prostu go dodrukowywano) i towary z Półwyspu Apenińskiego natychmiast taniały. Co pobudzało eksport i nakręcało koniunkturę. Nie przejmowano się też zbyt wysoką inflacją, dopóki szedł z nią w parze wzrost gospodarczy. Jednak od kiedy Italia weszła do strefy euro, gospodarka kraju popadła w stagnację. Która trwa do dziś. Obywatele mieli więc prawo poczuć się oszukani, bo przecież nikt ich nie ostrzegał, że takie mogą być konsekwencje posiadania zbyt mocnego pieniądza.Andrzej Krajewski•09 grudnia 2016