Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

System szkolenia pracowników w ratownictwie wymaga zmian

30 czerwca 2018

Bernard Debich Trzeba zrobić wszystko, żeby zminimalizować ryzyko popełnienia błędu przez dyspozytora karetek pogotowia

W związku ze śmiercią dziecka, które nie uzyskało na czas pomocy medycznej, Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy (WOŚP) zapowiedziała, że opracuje algorytm przyjmowania zgłoszeń przez dyspozytorów pogotowia ratunkowego. Czy pana zdaniem jest potrzebny?

Nie ma jednej skodyfikowanej procedury postępowania dyspozytora, gdy przyjmuje zgłoszenie osoby wzywającej zespół ratownictwa medycznego. W naszym środowisku dominuje jednak pogląd, że nie da się opisać wszystkich przypadków, z którymi dyspozytor może mieć do czynienia. Musi opierać się na własnym doświadczeniu, intuicji i zadać pytania stosowne do danej sytuacji oraz na ich podstawie podjąć decyzję. Procedury nie mogą krępować dyspozytora w jego działaniach.

Dlaczego uważa pan, że nie da się tego skodyfikować?

Jedną z najtrudniejszych decyzji, którą musi podjąć dyspozytor w bardzo krótkim czasie na podstawie rozmowy telefonicznej, to wykluczenie albo potwierdzenie stanu zagrożenia życia. Podam przykład sepsy. W pierwszym etapie choroba objawia się tylko gorączką. W ostrej postaci występują także plamiste wybroczyny na ciele chorego, ale to jest już stan ciężki. Zawsze w przypadku gorączki pytamy, czy są dodatkowe objawy towarzyszące, tzn. czerwone plamy na ciele, i jeśli tak jest, wysyłamy zespół. Państwowe Ratownictwo Medyczne działa tylko wtedy, gdy jest bezpośrednie ryzyko utraty życia lub zdrowia. Pytanie jednak, gdzie przebiega ten podział? Czy chory z gorączką i dreszczami już jest w stanie zagrożenia życia? Czy karetki mamy wysyłać do każdego pacjenta z takimi objawami? Tylko co wtedy? Zespoły zostaną rozdysponowane bardzo szybko, a osoby faktycznie potrzebujące pomocy będą czekać na nią kilka godzin.

Minister zdrowia zapowiedział, że WOŚP zorganizuje szkolenia dla dyspozytorów. Czego powinny dotyczyć?

Obecnie nie ma żadnych szkoleń przygotowujących do pracy na stanowisku dyspozytora medycznego i brak jest umocowań prawnych, które zmuszałyby do ich przejścia. Kandydat, jeśli spełni wymogi określone w ustawie, tzn. ma pięcioletnie doświadczenie pracy w ratownictwie medycznym oraz odpowiednie wykształcenie, jest przyjmowany do pracy. To się powinno zmienić.

A co z doświadczonymi dyspozytorami?

Oni przechodzą regularne szkolenia doskonalące. Są do nich zobligowani ustawowo. Raz na trzy lata muszą wziąć udział w kilkudniowym kursie oraz seminarium. Te kursy powinny jednak ulec modyfikacji, bo od czasu wejścia w życie ustawy o Państwowym Ratownictwie Medycznym (PRM) wiele się zmieniło. Widzimy np. potrzebę zorganizowania kursów podnoszących wiedzę pediatryczną i uwrażliwiających dyspozytorów na specyfikę chorób dziecięcych. Powinny one być prowadzone przez lekarzy.

Co jeszcze należałoby zmienić systemowo w pracy dyspozytorów medycznych?

Ustawa o PRM została uroczyście ogłoszona 12 lat temu i nie poszła za tym żadna kampania informacyjna. Społeczeństwo do dzisiaj nie ma pojęcia, co to jest ratownictwo medyczne i jak się w tym obszarze poruszać. Obowiązuje wizja pogotowia ratunkowego sprzed lat, gdy w każdej karetce jeździł lekarz, miał przy sobie recepty, a nawet druki L4. Dyspozytor musi tłumaczyć dzwoniącym, że lekarze jeżdżą tylko w karetkach specjalistycznych, a najwięcej mamy do dyspozycji zespołów podstawowych, w których ich nie ma, bo jest tam ratownik. W większości sytuacji, do których powinno być wzywane ratownictwo medyczne, jest to skład w zupełności wystarczający. Zadaniem ratownika jest podtrzymać funkcje życiowe i przewieźć chorego do najbliższego szpitalnego oddziału ratunkowego, a nie leczyć. Ludzie jednak tego nie rozumieją, bo nikt im tego nie wytłumaczył. Potrzebna jest duża akcja informacyjna i jutro będziemy o tym rozmawiać z Jerzym Owsiakiem.

@RY1@i02/2013/052/i02.2013.052.18300080c.802.jpg@RY2@

Fot. Materiały prasowe

Bernard Debich prezes Stowarzyszenia Dyspozytorów Medycznych w Polsce

Rozmawiała Beata Lisowska

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.