Zdrowe jedzenie się opłaca
Programy lokalne wspierane przez centralne rozwiązania to działania, które mogą poprawić kondycję Polaków – uznali uczestnicy debaty „Zdrowa żywność inwestycją w zdrowe społeczeństwo”, moderowanej przez Klarę Klinger, dziennikarkę DGP
Jak wyliczał prof. Mirosław Jarosz, były dyrektor Instytutu Żywności i Żywienia w Warszawie, 8 mln zł może uratować zdrowie 80 tys. dzieci. Takie wnioski płyną z realizacji szwajcarsko-polskiego programu współpracy „Zachowaj równowagę”, promującego poprawę odżywiania w szkole. Przeprowadzenie ewaluacji projektu wykazało, że jego efekty były wymierne: o 10 proc. spadł odsetek dzieci sięgających codziennie po słodkie napoje, o 50–60 proc. udało się zwiększyć ich aktywność fizyczną, o 19 proc. wzrosła liczba osób jedzących śniadania, a o 14 proc. spadła liczba dzieci jedzących codziennie słodycze. To wszystko doprowadziło w szkołach podstawowych do ogólnego zmniejszenia odsetka nadwagi i otyłości o 3 proc., czyli u 8 tys. dzieci. Aby to osiągnąć, edukatorzy pracowali nie tyko z dziećmi i rodzicami, ale także z nauczycielami, dyrektorami szkół, pracownikami stołówek. Zmieniano jadłospisy w stołówkach, w sklepikach szkolnych, dzieci miały porady dietetyczne, a także nowy przedmiot w szkole o zdrowiu.
Jak mówił prof. Jarosz, to oznacza, że gdyby rząd dał 8 mln, czyli 10 razy więcej niż było w programie szwajcarskim, można by uchronić 10 razy więcej dzieci czyli 80 tys. Jego zdaniem powinno się wprowadzić do szkół przedmiot nauka – nauka o zdrowiu.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.