Ostatni rok? Eksperyment na wielką skalę
W ciągu ostatnich 12 miesięcy kilka terapii stosowano bez dostatecznego uzasadnienia w badaniach. Kierowaliśmy się zasadą: trzeba działać. Sięgaliśmy po substancje, których skutki niepożądane mieliśmy przepracowane, natomiast działania lecznicze – wątpliwe. To był eksperyment na wielką skalę, ale sami pacjenci się go domagali – mówi dr Konstanty Szułdrzyński
fot. Andrzej Banaś/PP/East News
Konstanty Szułdrzyński, kierownik Kliniki Anestezjologii i Intensywnej Terapii Centralnego Szpitala Klinicznego MSWiA w Warszawie, członek Rady Medycznej przy premierze
Czy czuje się pan dziś mniej bezsilny w kontakcie z chorymi na COVID-19?
Nieszczególnie. Owszem, więcej wiem, jak prowadzić pacjenta ogólnie, w kontekście np. wentylacji mechanicznej. Głównie czego nie robić – choćby nie wybudzać za szybko tych, co są pod respiratorami. Ale w leczeniu przyczynowym daleko się nie posunęliśmy. Faktycznie, potwierdzono skuteczność sterydów lub preparatów typu remdesivir, ale to nie są leki o takiej sile działania, by diametralnie zmieniały rokowanie. Choć statystycznie dają poprawę, nadal nie można powiedzieć, że skutecznie leczymy nimi chorych. To bezradność terapeutyczna, z którą szczególnie trzeba się mierzyć w przypadku pacjentów szybko się pogarszających lub których stan przestał się poprawiać i uszkodzenia pęcherzyków płucnych zamiast się goić – włóknieją.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.