Polskie in vitro (na razie) w ogonie Europy
Polska należy do państw, w których nie ma obowiązku prowadzenia rządowego rejestru procedur wspomaganego rozrodu. Obok nas na tej liście znalazły się takie kraje, jak: Armenia, Białoruś, Bośnia i Hercegowina, Kazachstan, Rosja, Serbia czy Ukraina. W innych krajach, głównie tzw. starej Europy, ale też w Bułgarii i Czarnogórze, dane są zbierane obowiązkowo.
Jak wynika z raportu Polskiego Towarzystwa Medycyny Rozrodu i Embriologii, dane z 48 ośrodków prowadzących te procedury pokazują, że jej skuteczność przekracza 60 proc. To dobra wiadomość. Są jednak i złe. Dane Głównego Urzędu Statystycznego pokazują, że we wrześniu w Polsce urodziło się zaledwie 22 tys. dzieci, o 4,7 tys. mniej niż rok wcześniej. Jeśli trend będzie kontynuowany, w tym roku urodzi się mniej niż 280 tys. dzieci, czyli najmniej od II wojny światowej. Na tym tle niepokoją dane dotyczące skali potrzeb w zakresie in vitro. Specjaliści szacują średnie zapotrzebowanie społeczeństwa na ok. 1,5 tys. cykli na milion mieszkańców. W Polsce to 851 cykli. W państwach, które znalazły się na podium (Belgia, Czechy i Dania), ta liczba waha się między 2,8 tys. a 3,5 tys.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.