Na przychodnie dziecięce spadła lawina odejść
Rodzice wypisują swoje pociechy z poradni POZ, żeby wiedza o tym, czy są zaszczepione, stała się niedostępna. To skutek kontroli szczepień, z którą ruszył sanepid. Tymczasem lekarze POZ-ów nie wiedzą, czy udostępniać dane o wypisanych dzieciach
Dzieje się to, przed czym przestrzegali eksperci. Wraz z rozpoczęciem kontroli kart szczepień przez sanepid osoby, które nie chcą szczepić swoich dzieci, wypisują je z placówek POZ. Przedstawiciele przychodni informują DGP, że mają nawet po kilka deklaracji o rezygnacji z usług tygodniowo, podczas gdy wcześniej zdarzało się to raz na parę miesięcy. Co więcej, rodzice nie wskazują nowej przychodni, do której przenoszą dziecko. W związku z tym POZ nie ma gdzie przekazać karty szczepień – trafia ona więc do archiwum dotychczasowej poradni. Na to wszystko nakłada się zastraszanie lekarzy.
– Rodzice żądają wydania karty przy odchodzeniu z przychodni. Gdy pracownicy odmówią, są straszeni pozwem sądowym, jeśli informacje z dokumentacji zostaną przekazane sanepidowi – mówi Joanna Zabielska-Cieciuch, ekspert Porozumienia Zielonogórskiego i lekarka rodzinna z Białegostoku.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.