Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Zdrowie

Karetki bez lekarzy

ambulans karetka pogotowia
Lawinowo przybywa chorych na ten nowotwór. Liczba chorych podwoi się do 2050 roku
12 listopada 2025
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę

Coraz trudniej o lekarza w karetce. Według danych Ministerstwa Zdrowia w tym roku średnio w co drugim ambulansie specjalistycznym, który wyjeżdżał do pacjenta, nie było medyka, choć teoretycznie powinien być.

Tymczasem specjalistyczne zespoły ratownictwa i tak są już w mniejszości; pięć na sześć karetek jest typu P, czyli jeździ do pacjentów tylko z ratownikami i sanitariuszami. Powód? Lekarze nie garną się do pracy w pogotowiu.

– Corocznie zwiększamy stawkę godzinową dla lekarzy – średnio jest to obecnie ok. 200 zł za godzinę – ale chętnych nie ma. Specjalista w szpitalu może zarobić dwa razy więcej. W karetkach jeżdżą już tylko pasjonaci, którzy pracują od lat. To na nich bazujemy – tłumaczy Jacek Adamonis, dyrektor Miejskiej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Gdyni. Jak sprawdził DGP, w przyszłym roku karetek specjalistycznych będzie jeszcze o 25 proc. mniej. – Pacjenci czują się objęci lepszą opieką, jeśli w karetce jest medyk. Ale tak nie będzie, bo lekarzy jest za mało i są najdroższym elementem systemu. Mam nadzieję, że karetki S pozostaną ze względu na sytuacje wyjątkowe, ale jako społeczeństwo musimy się przyzwyczaić do tego, że rolą zespołu ratownictwa medycznego jest jak najszybciej zawieźć pacjenta do szpitala, a do tego nie jest konieczny lekarz – podkreśla Magdalena Kołodziej, prezeska Fundacji My Pacjenci. © B8

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.