Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Zdrowie

Wykorzystanie najnowszych wyników badań medycznych pomaga w rozwoju społeczeństw

10 marca 2009
Ten tekst przeczytasz w 6 minut

Postępy medycyny powodują, że ludzie żyją coraz dłużej i dłużej trzeba będzie dostarczać im towarów i usług. Spadająca liczba młodych ludzi ma wytworzyć więcej dóbr materialnych i zaopiekować się seniorami. Medycyna również w tej dziedzinie ruszyła na pomoc i opracowała metody pomagające niepłodnym osobom, a nawet niepłodnym parom na to, aby mogły mieć dzieci, które się nimi zaopiekują.

- Powszechnie uważa się, że w 30 proc. o niepłodności stanowi czynnik męski, w 40 proc. czynnik żeński oraz w 30 proc. czynnik wspólny. Dane procentowe dla Europy i USA są podobne - mówi Barbara Mazur, dyrektor zarządzający kliniką InVimed.

Gdy mówimy o czynniku męskim, mamy na myśli poza przyczynami ściśle zdrowotnymi także skażenie środowiska. We Włoszech 22 lat temu pojawiła się chmura zawierająca dioksyny, obecnie bada się ówczesne dzieci płci męskiej do lat 9, dzisiaj mężczyzn, którzy byli wystawieni na jej działanie. Ich nasienie ma o 43 proc. średnio gorsze parametry od nasienia grupy kontrolnej.

Opublikowane zostało też badanie z Uniwersytetu w Belfaście o szkodliwym działaniu leku viagra na jakość spermy - plemniki mają problem z wniknięciem do komórki jajowej.

Istnieje wiele metod leczenia niepłodności, najbardziej popularnymi i skutecznymi są techniki wspomaganego rozrodu czyli ART. Pierwszym dzieckiem, które przyszło na świat dzięki zastosowaniu in vitro, była Louise Joy Brown, Brytyjka - urodzona 25 lipca 1978 roku. W 2006 roku sama urodziła dziecko, synka w wyniku naturalnego zapłodnienia.

- Według Centers for Disease Control and Prevention ponad 1 proc. dzieci w USA zostało poczętych dzięki metodom wspomaganego rozrodu. Liczba dzieci urodzonych dzięki in vitro podwoiła się pomiędzy 1996 a 2004 rokiem. Natomiast 12 proc. kobiet w USA pomiędzy 15 a 44 rokiem życia korzysta z ośrodków leczenia niepłodności. W roku 2005 wykonano w USA ponad 134 tys. ART i urodziło się w wyniku tego 52 tys. dzieci - mówi Barbara Mazur. W 2006 roku w Stanach Zjednoczonych wykonano 138 198 ART, co dało 54 656 żywych urodzin - dane te pochodzą z 483 klinik na 500 istniejących.

Według HFEA w 2006 roku w Anglii urodziło się 12 596 żywych dzieci z in vitro, to jest 13,1 proc. więcej niż w 2005 roku. W 2006 r. było leczonych 34 855 par - więcej o 6,8 proc. niż w 2005 roku. Zarówno Wielka Brytania, jak i Francja co roku wydają tzw. raport krajowy dotyczący klinik in vitro.

- Są to chyba jedyne dwa kraje w Europie, skąd wszystkie kliniki przesyłają raporty do ESHRE (European Society of Human Reproduction and Embriology). Pozostałe kraje przesyłają raporty niepełne, np. z Polski na ok. 50 klinik dane przesyła jedynie 11 klinik. Z tego powodu trudno podać dokładne statystyki dla całej Europy - mówi Barbara Mazur.

Harward Medical School przeprowadziła badanie dotyczące skuteczności IVF (zapłodnienie in vitro), a dane z Bostonu i Izraela są publikowane w England Journal of Medicine. Celem badania jest określenie skuteczności IVF u młodych i starszych kobiet.

- W badaniu brało udział 6 tys. kobiet, wykonano 15 tys. IVF. Zgodnie z tym badaniem u kobiet przed 35 rokiem życia urodzenie żywego dziecka po 6 cyklach IVF wynosi od 51 do 72 proc., u kobiet po 40 r. życia 23-40 proc. HFEA ogłosiła w końcu 2008 roku średnia krajową w Wielkiej Brytanii dla klinik in vitro podając wskaźnik liczby urodzin żywych dzieci do liczby cykli IVF = 31 proc. W Polsce kliniki (11 na 50) podają głównie wskaźnik ciąż po in vitro - więc średnia krajowa nie jest wymierna - mówi Barbara Mazur.

Przypuszczalnie w Polsce jest 1,12 mln niepłodnych kobiet, trudno jednak określić, ile par objętych jest leczeniem. Nie wszystkie też będą wymagały leczenia in vitro, ponieważ niepłodność może być wywołana przez ostrą lub przewlekłą chorobę zapalną np. chlamydiozę i leczenie w ostrej fazie polega jedynie na przyjmowaniu antybiotyków.

- Szacuje się, że w 2008 roku wykonano w Polsce 7500 cykli IVF, wzrost rynku przypuszczalnie wynosi ok. 10 proc. Wiodące kliniki polskie dobrze wypadają na tle klinik europejskich, przyjeżdża do nas wiele kobiet z zachodu. Najwięcej pacjentek przyjeżdża z Anglii. W USA stosuje się metody selekcji zarodków, które nie są stosowane w Polsce, podnoszą one skuteczność zabiegów - mówi Barbara Mazur.

W Belgii wolno podawać 1 zarodek kobietom po 36 roku życia. Ograniczenia prawne dla tej procedury występują także w Wielkiej Brytanii, Francji czy w Niemczech. Wolno zamrażać zarodki w Wielkiej Brytanii, Czechach, nie wolno w Niemczech, Włoszech. Nie ma anonimowych dawców gamet np. w Wielkiej Brytanii, Norwegii.

- Samotne kobiety nie mogą poddać się procedurze in vitro w Szwecji i Danii. Włochy należą do krajów, gdzie jest jedno z najbardziej restrykcyjnych regulacji prawnych dotyczących in vitro - nie ma możliwości zamrażania zarodków. W innych krajach, jak np. we Francji, jest to dopuszczalne. W Danii przechowywanie zarodków preferowane jest do 2 lat, w Anglii do 10 - mówi Barbara Mazur.

Podejście do zarodków zależy od tego, w którym momencie uznamy, że jest to żywy człowiek - czy w momencie połączenia gamet, czy od momentu bicia serca płodu. Według statystyk uzyskanych dzięki ankietom w USA większość obywateli opowiedziało się za drugą opcją. W USA nie ma w zasadzie regulacji prawnych w in vitro, raczej sugerowane rozwiązania, np. przez Komitet Etyczny ASRM.

Liczba par w Polsce decydujących się na dziecko z próbówki będzie stale rosła, choćby dlatego, że wzrasta liczba niepłodnych par, wraz z zanieczyszczeniem środowiska spada ilość zdrowych plemników.

- Kobieta w dużym polskim mieście ma łatwiejszy dostęp do diagnostyki, leczenia, jest często bardziej świadoma, natomiast leczenie niepłodności w małych miejscowościach jest zapewne znacznie trudniejsze. Mamy około 7 mln kobiet w wieku prokreacyjnym, według standardów amerykańskich 840 tys. kobiet byłoby objętych opieką medyczną z zakresu leczenia niepłodności. Z pewnością w Polsce tak nie jest. Nie mamy zdrowszego społeczeństwa, mamy społeczeństwo mniej świadome i mniej zamożne - mówi Barbara Mazur.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.