Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Zdrowie

NFZ może wziąć kredyt

1 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w

Jacek Paszkiewicz - NFZ nie ma dodatkowych 400 mln zł, żeby spełnić oczekiwania lekarzy rodzinnych. Tyle wynosi dziura w jego tegorocznym budżecie. Fundusz ma niższe wpływy zarówno z KRUS, jak i ZUS

Mam nadzieję, że nie zrobią tego wszyscy lekarze rodzinni. Do Porozumienia Zielonogórskiego należy około 1/3 wszystkich lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej (POZ).

Ale też nie można mówić, że 100 proc. gabinetów POZ będzie zamkniętych 3 stycznia, bo to nieprawda.

Taka sytuacja jest możliwa.

Bo ich nie ma. Nie ma ich również na świadczenia z innych zakresów.

@RY1@i02/2010/245/i02.2010.245.183.006a.001.jpg@RY2@

Podstawowa opieka zdrowotna

Po pierwsze, umożliwimy kontraktowanie świadczeń z pediatrami i internistami. Pacjenci będą mogli się do nich udawać bez skierowania. Po drugie, pacjentów przejmą szpitalne oddziały ratunkowe oraz izby przyjęć.

Ale dostaną za to dodatkowe pieniądze. W sytuacji, jeżeli lekarze rodzinni odmówią podpisania umów, będziemy te środki przekierowywać do tych miejsc, gdzie ich pacjentom zostanie udzielona pomoc.

Dokładnie tak.

Lekarze domagają się wzrostu stawki kapitacyjnej o 78 gr. Spełnienie tylko tego postulatu powoduje wzrost wydatków NFZ o około 400 mln zł. Ta kwota nie uwzględnia różnych innych pochodnych. Są to środki dla nas niedostępne. Mamy wyzerowany fundusz zapasowy. Nie mamy żadnych środków dodatkowych, które mógłbym przenieść czy przesunąć. Niezależnie od tego borykamy się ze skutkami kryzysu, którego niby nie widać, ale NFZ go jednak odczuwa.

W 2009 roku dołożyliśmy z funduszu zapasowego prawie 2 mld zł po to, żeby utrzymać nieobniżony poziom finansowania w porównaniu z rokiem poprzednim. Podobny zabieg musieliśmy zrobić w stosunku do przyszłego roku, żeby utrzymać tegoroczny poziom finansowania. Tym razem z funduszu zapasowego dołożyliśmy 800 mln zł.

Konto jest puste. To efekt tego, że NFZ niezależnie od własnej sytuacji finansowej nie może przekazać oddziałom mniej pieniędzy niż rok wcześniej.

Tu też mamy dziurę. Brakuje nam już 300 mln zł, żeby zrealizować założenia z planu.

@RY1@i02/2010/245/i02.2010.245.183.006a.002.jpg@RY2@

Ile pieniędzy ma NFZ na leczenie w 2011 r.

Plan nie jest wykonywany mniej więcej od lipca. Byliśmy przygotowani, że do funduszu wpłynie mniej pieniędzy z KRUS. Spadły jednak również wpływy z ZUS.

Nasze możliwości działania są faktycznie bardzo ograniczone. Liczę na to, że składka będzie spływała zgodnie z planem i nie będzie zasadniczych tąpnięć.

To będziemy musieli posiłkować się kredytem. Ale mówimy tutaj tylko o takiej sytuacji, w której funduszowi groziłaby utrata płynności finansowej.

Nie.

Nigdy.

Sądzę, że bank, który nas obsługuje, czyli BGK.

Nie sądzę. Takich doniesień lokalnych, że jakiś szpital nie zgadza się na warunki proponowane przez fundusz, jest bardzo dużo.

Moim zdaniem to drugie. W tym roku problem jest bardziej nagłośniony, bo praktycznie we wszystkich województwach są podpisywane nowe kontrakty na kolejne lata, a nie tylko aneksy.

Jestem o tym przekonany. To obowiązek dyrektorów oddziałów funduszu.

To efekt spóźnienia się resortu zdrowia z przygotowaniem nowelizacji ustawy o Państwowym Ratownictwie Medycznym. Liczę się z tym, że w 2011 roku, kiedy będzie ogłoszony konkurs ofert dla jednostek ratowniczych, będziemy mieli kolejną wrzawę w mediach. A w stosunku do NFZ pojawią się zarzuty, że dyskryminuje prywatne stacje ratunkowe, a faworyzuje publiczne.

Nie. Problem polega na tym, że ze wszystkich ofert placówek ratowniczych NFZ musi wybrać tylko jedną. Jeżeli na danym terenie jest np. trzech konkurentów, fundusz podpisuje kontrakt tylko z jednym. W takiej sytuacji nie brakuje niezdrowych emocji.

Nie ma takiej polityki, nie ma takiego przyzwolenia. Wielokrotnie się w tej sprawie wypowiadałem. Dla NFZ nie ma znaczenia, czy dana placówka jest publiczna, czy prywatna.

W tych regionach doszło do bardzo dynamicznego rozwoju prywatnych placówek. W części przypadków zakres świadczeń, jaki oferują, nie ma nic wspólnego z faktycznymi potrzebami mieszkańców. Trudno, żeby NFZ płacił kolejnej placówce za świadczenia, np. kardiologiczne, skoro na danym terenie jest np. większe zapotrzebowanie na świadczenia okulistyczne. To fundusz określa charakter świadczeń, jaki chce w danym regionie kupić, a nie świadczeniodawcy.

Po zbilansowaniu tegorocznych umów będziemy wiedzieć, ile środków finansowych nie zostało wykorzystanych przez poszczególne oddziały. Na pewno będziemy się starać zapłacić za te świadczenia, które należą do grupy ratujących życie, czyli np. onkologiczne, anestezjologiczne. Chcemy również uregulować nadwykonania z rehabilitacji neurologicznej i kardiologicznej za ostatnie trzy miesiące tego roku. Te powstały na skutek zmiany sposobu finansowania tych świadczeń, zmiany korzystnej dla świadczeniodawców, a więc i pacjentów.

@RY1@i02/2010/245/i02.2010.245.183.006a.003.jpg@RY2@

Dlaczego szpitale mają nadwykonania

Za przysłowiową burtą pozostaną na pewno te wszystkie świadczenia, z wykonaniem których szpitale mogły poczekać, bo nie było zagrożenia życia i zdrowia.

Tak. Nie sądzę również, żebyśmy cokolwiek zapłacili przychodniom specjalistycznym i świadczeniodawcom z zakresu stomatologii.

Około 1,3 mld zł. Ta kwota zapewne ulegnie po weryfikacji zmniejszeniu.

Nie znam jego szczegółów.

Jeszcze nie. Zakładając, że NFZ byłby instytucją pośredniczącą w przekazywaniu składki dalej, czyli do prywatnych płatników, to przede wszystkim fundusz musiałby wiedzieć, kto jest ubezpieczony i ile dokładnie płaci składki. A my tego nie wiemy.

Teoretycznie tak. ZUS przekazuje nam jednak tylko informacje o liczbie ubezpieczonych i o tym, jaka do niego wpłynęła globalna kwota ze składek zdrowotnych. A to oznacza, że NFZ nie wie, ile konkretna osoba zapłaciła składek.

Jego przeprowadzenie wymaga pokonania wyżej wymienionych barier, czyli trzeba przede wszystkim zindywidualizować konta ubezpieczonych. Tak żeby każda osoba miała odrębne konto, gdzie wpływałaby jej składka. Jak na razie jest to problem nie do rozwiązania.

Nie, bo nie jesteśmy w stanie zidentyfikować ani osoby, ani jej składek.

10 proc. Obecnie w funduszu pracuje 4,8 tys. osób. Zwolnionych zostanie więc 480.

Zwolnienia będą dotyczyły tych pracowników, którzy nie pracują w tych działach, które dla funkcjonowania funduszu są kluczowe. Nie będą więc dotyczyć tych stanowisk, które wiążą się z kontraktowaniem świadczeń, ich rozliczaniem czy planowaniem.

Obniżmy zatrudnienie w działach, które zajmują się obsługą ubezpieczonych.

Niestety tak. Będzie mniej pracowników, którzy są odpowiedzialni za bezpośredni kontakt z ubezpieczonymi A to oznacza wydłużenie kolejek np. dla osób, które ubiegają się o sprzęt ortopedyczny.

@RY1@i02/2010/245/i02.2010.245.183.006a.004.jpg@RY2@

Fot. Wojciech Górski

Jacek Paszkiewicz , funkcję prezesa NFZ pełni od listopada 2007 roku. Wcześniej był dyrektorem ds. medycznych Mazowieckiego NFZ

ROZMAWIAŁA DOMINIKA SIKORA

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.