Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Resort gra na zwłokę z cukrzykami

26 czerwca 2018

Mimo wcześniejszych obietnic Ministerstwo Zdrowia nie wpisuje na listę leków refundowanych insuliny nowej generacji.

Cukrzycy walczą o nią już od siedmiu lat. Jest o co: kuracja nią kosztuje nawet 900 zł miesięcznie. Zaś Polska jest jedynym krajem w Unii Europejskiej, w którym się tego leku nie refunduje.

- Cały czas się zastanawiamy, czy ją wpiszemy na listę - przyznaje Artur Fałek, dyrektor departamentu lekowego w Ministerstwie Zdrowia. A chorzy czekają i tracą setki złotych na drogie leki. Dla wielu bowiem analogi insuliny długo działającej, czyli takiej, która na cały dzień normuje poziom cukru we krwi, to jedyna możliwa i skuteczna terapia. Potrzebują jej szczególnie osoby, które mają duże wahania cukru.

- Ciągłe skoki powodują, że po kilkunastu latach wysiadają nerki, oczy, serce - mówi Mariusz Masiarek, przewodniczący Towarzystwa Pomocy Dzieciom i Młodzieży z Cukrzycą.

Główną zaletą jest jednak to, że kuracja z jej zastosowaniem zmniejsza liczbę kłuć o połowę. - A to duża ulga, szczególnie dla dzieci, które dostają zastrzyki po kilka razy w ciągu dnia, z czym trudno normalnie funkcjonować, np. w szkole - dodaje Mariusz Masiarek.

A Renata Wilczkiewicz, matka 17-letniego chłopca, który od 16 lat choruje na cukrzycę, dodaje, że tylko z analogami dziecko może normalnie ćwiczyć i wiadomo, że nie dojdzie do nagłego spadku cukru. A to poważne zagrożenie. Gdyby coś się stało w szkole, nauczyciel nie ma prawa udzielić żadnej pomocy medycznej. Dlatego też wiele placówek nie chce przyjmować dzieci z cukrzycą.

Jednak długo działające analogi insuliny są drogie. Jedno opakowanie kosztuje około 400 zł, nastolatek zużywa do dwóch w miesiącu.

Renata Wilczkiewicz wydaje na leki dla syna połowę pensji, ale nie ma wyboru. - Próbowaliśmy innych insulin, ale tylko ta jest skuteczna - tłumaczy.

W zeszłym roku resort zdrowia na chwilę wpisał analogi na listę, ale później wycofał się z decyzji, twierdząc, że kosztowałoby to 40 mln zł rocznie, a to za drogo.

Eksperci twierdzą, że na refundacji budżet mógłby zaoszczędzić - choćby dlatego że analogi powodują mniej komplikacji zdrowotnych, a to oznacza niższe koszty leczenia w przyszłości. Poza tym zużywano by mniej sprzętu medycznego: igieł czy pasków do badania poziomu cukru.

Pozytywną rekomendację tym środkom po raz kolejny wydała Agencja Oceny Technologii Medycznych.

- Jednak ministerstwo do tej pory nie udało się przekonać - mówi Hanna Zych-Cisoń, wiceprzewodnicząca Polskiego Stowarzyszenia Diabetyków w Gdańsku. - My nie mamy wielkich wymagań, chcemy, żeby refundować ją do ceny polskiej insuliny. A nadwyżkę pacjenci by dopłacali z własnej kieszeni. Tak jest w przypadku innych insulin.

Problemem jest nie tylko brak decyzji ze strony resortu co do analogów insuliny. Jeszcze większym jest fakt, że ministerstwo - jak co roku - zwleka z przedstawieniem listy leków refundowanych. Teoretycznie resort powinien nowelizować ją przynajmniej cztery razy w roku.

Tymczasem od początku tego roku nie uaktualniono jej ani razu. Według ostatnich zapowiedzi ministerstwa miała pojawić się w maju. Teraz już wiadomo, że przesunięto ją na czerwiec. Ale to też nie jest pewny termin.

Klara Klinger

klara.klinger@infor.pl

Współpraca Dominika Sikora

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.