Co drugi Polak odstawia leki przepisane przez lekarza
Najposłuszniejszymi pacjentami są wojskowi i rolnicy, najgorszymi nauczyciele i humaniści - taki obraz polskiego pacjenta wyłania się z badań Pentora.
Największe grzechy pacjenta Polaka to branie leków na własną rękę, wyrzucanie recept oraz nieprzestrzeganie diety, ale też przerywanie leczenia. Efekt takich praktyk może być groźny. Szczególnie przy chorobach przewlekłych, gdy trudno upilnować pacjenta, żeby brał leki. - Sposób myślenia jest podobny: nie boli, objawów nie ma, więc odstawiam leki - mówi Przemysław Kardas, kierownik I Zakładu Medycyny Rodzinnej Uniwersytetu Medycznego w Łodzi. Tymczasem często leki trzeba brać przez całe życie.
Brak współpracy z lekarzami powoduje, że leczenie jest nieefektywne i często pacjenci lądują w szpitalu w dużo gorszym stadium choroby. Lekarze twierdzą np., że jedną z przyczyn odrzucenia przeszczepu nerki jest właśnie niebranie leków podtrzymujących transplantację.
- Nauczyciele i humaniści uważają, że choroby mają podłoże psychosomatyczne i często nie wierzą w zalecenia lekarzy. Dlatego ich leczyć najtrudniej - mówi Stefan Sawicki, kardiolog z warszawskiego szpitala MSWiA. Inaczej niż wojskowych i rolników - ci pacjenci słuchają zaleceń lekarzy. Z badań Pentora wynika też, że mniej zdyscyplinowani są mężczyźni. - Najgorzej do leczenia przekonać 40-latków, bo uważają, że są silni i zdrowi, więc sami sobie poradzą - tłumaczy Sawicki.
Kolejną przyczyną niekonsekwentnego zażywania leków jest ich zbyt wysoka cena. Więcej niż co drugiemu pacjentowi właśnie z tego powodu zdarzyło się nie wykupić recepty. Aż 16 proc. przyznaje, że zdarza się to dość często. Problem jest szczególnie poważny przy chorobach przewlekłych, gdy kupno leku staje się comiesięcznym obciążeniem. Ludzie rezygnują z kupowania leków, kiedy rośnie ich cena. A tak jest dość często. Firmy farmaceutyczne organizują promocję na konkretny lek przez miesiąc lub dwa, ale po jej zakończeniu lek staje się nierzadko nawet dwukrotnie droższy. - Wtedy pacjent przestaje kupować, bo go na to zwyczajnie nie stać - przyznaje Stefan Sawicki. Tym bardziej że - jak wynika z sondażu wykonanego na zlecenie Polskiego Związku Pracodawców Przemysłu Farmaceutycznego (PZPPF) - lekarze nie proponują tańszych zamienników. Ale zdarza się z kolei, że zmieniają nagle leki w trakcie terapii na zamiennik z innej firmy farmaceutycznej, bo akurat ta sponsorowała sprzęt w danej placówce. Wówczas, jak mówią lekarze, z którymi rozmawialiśmy, pacjenci nie wiedzą, co robić.
Często lekarz nie umie wytłumaczyć, jak pacjent ma zażywać lek. I potem dochodzi do tak kuriozalnych sytuacji, o jakiej opowiada jeden z lekarzy: pacjent uczulony na koty, zamiast sam zażywać lek, psikał nim kota. - Często też pacjenci biorą cudze leki. Sąsiadce pomogło, to ja też wezmę - mówi Sawicki.
Nie zawsze nierespektowanie zaleceń lekarskich jest złe. Aż czterech na dziesięciu Polaków niechętnie podchodzi do brania antybiotyków. Wszystko dlatego, że polscy lekarze często zbyt pochopnie je przepisują. - Kiedy trafiam do lekarza z dzieckiem z gorączką i kaszlem, lekarz przepisuje mi antybiotyk, a ja grzecznie biorę receptę i ją wyrzucam. Lekarza potrzebuję tylko, by mi potwierdził, czy dziecko nie ma zapalenia płuc lub oskrzeli - mówi Jolanta Brycka, mama czterolatka. Jej podejście to nie wyjątek. O braku zaufania do lekarzy i ich recept świadczy zwiększająca się liczba skarg do rzecznika praw pacjenta. W ostatnim półroczu wpłynęło ich o 100 proc. więcej niż rok wcześniej. Pacjenci też coraz częściej idą do sądu i wygrywają.
Klara Klinger
klara.klinger@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu