Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Zdrowie

Posłowie: składka zdrowotna powinna wzrosnąć do 12 proc.

1 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

● Rząd pracuje nad podwyższeniem z 9 do 12 proc. składki zdrowotnej do NFZ

Kluby parlamentarne uważają, że wzrost składki musi być połączony z reformami

Podwyżkę składki zdrowotnej sfinansują raczej ubezpieczeni, a nie budżet państwa

Jak pisaliśmy w piątek, resort zdrowia pracuje nad pakietem ustaw reformującym system lecznictwa. Zaproponuje m.in. wzrost składki zdrowotnej. Paweł Graś, rzecznik rządu, zaznacza, że decyzja o jej podniesieniu od przyszłego roku jeszcze nie zapadła. Dodaje jednak, że jest to element prac rządu. Punktem spornym jest, kto ma sfinansować wzrost składki do NFZ - czy ubezpieczeni, co oznacza niższe pensje, czy budżet. Dla tego ostatniego oznacza to dodaktowe wydatki. Jak nieoficjalnie dowiedział się "DGP" wzrost składki raczej obciąży podatników.

Z sądy przeprowadzonej przez "DGP" wśród posłów wynika, że wszystkie kluby parlamentarne opowiadają się za podniesieniem składki.

- Wzrost jest niezbędny. Obecne nakłady na lecznictwo nie odpowiadają potrzebom pacjentów - uważa Joanna Mucha, posłanka PO, członek sejmowej Komisji Zdrowia.

Jednak jej zdaniem podwyżka składki już od przyszłego roku jest dyskusyjna ze względu na spowolnienie gospodarcze.

- Jej wzrost jest potrzebny, ale jest to możliwe dopiero od 2012 roku - twierdzi Joanna Mucha.

Posłowie opozycji mają gotowy projekt ustawy w tej sprawie.

- Składka powinna wynosić 12 proc. Jej wzrost nie powinien jednak obciążać ubezpieczonych - mówi Bolesław Piecha, poseł PiS i przewodniczący sejmowej Komisji Zdrowia.

Takie stanowisko popierają również członkowie klubu PSL oraz Lewicy. Zdaniem tego ostatniego składka powinna wzrosnąć nawet do 13 - 14 proc.

- Jeżeli to działanie zostanie połączone z dodatkowymi wpływami ze wzrostu gospodarczego, to dla systemu lecznictwa oznacza to znaczący zastrzyk gotówki - tłumaczy Elżbieta Streker-Dembińska, posłanka Lewicy oraz wiceprzewodnicząca sejmowej Komisji Zdrowia.

Zdaniem posłów wzrost składki musi być jednak rekompensowany przez budżet, a nie przez ubezpieczonych. A to oznacza dodatkowe wydatki. Wzrost składki o 1 punkt procentowy oznacza konieczność znalezienia w kasie państwa ok. 5 mld zł rocznie. Innym rozwiązaniem, które funkcjonuje w niektórych krajach UE (np. Francji, Czechach, Holandii), jest podział obowiązku opłacania składki zdrowotnej między pracownika i pracodawcę - np. w Czechach na zdrowie pracownik płaci 4,5 proc., a pracodawca 9 proc.). To jednak oznacza wzrost kosztów pracy i niższe płace netto.

Posłowie zgadzają się również co do tego, że sam wzrost składki to za mało, aby mówić o systemowej zmienia w ochronie zdrowia. Działanie to musi być połączone m.in. z uszczelnieniem systemu. A to jest możliwe m.in. dzięki uporządkowaniu rynku świadczeniodawców.

- Obecnie brakuje regulacji, które racjonalizowałyby powstawanie np. prywatnych szpitali w poszczególnych regionach - uważa Bolesław Piecha.

Niezbędna jest również pełna informatyzacja systemu lecznictwa. Pozwoli to na bardziej skuteczną kontrolę tego, jak wydawane są pieniądze z NFZ.

- Niezbędna jest też zmiana formy prawnej szpitali. Z przekształceń powinny być wyłączone tylko te szpitale, które działają bez długów jako samodzielne publiczne zakłady opieki zdrowotnej (SP ZOZ) - mówi Aleksander Sopliński, poseł PSL i członek sejmowej Komisji Zdrowia.

@RY1@i02/2010/090/i02.2010.090.183.005a.001.jpg@RY2@

Podwyżka składki zdrowotnej

Dominika Sikora

dominika.sikora@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.