Kto zarobi, a kto straci na pomysłach Ewy Kopacz
Firmy farmaceutyczne i ekonomiści protestują przeciwko najnowszym pomysłom Ministerstwa Zdrowia: sztywnym cenom i nowemu podatkowi, jakim mają być obciążone te pierwsze.
Grożą, że jeśli Ewa Kopacz będzie je forsowała, powinna stanąć przed komisją śledczą.
Minister zdrowia, która podczas epidemii świńskiej grypy zasłynęła jako pogromczyni zachodnich koncernów farmaceutycznych, nie ustępuje. Rozwiązania proponowane w nowej ustawie refundacyjnej mają ograniczyć poczynania firm na polskim rynku i przynieść do publicznej kasy znaczne oszczędności - 350 mln zł.
Pomysły Kopacz krytykują ekonomiści. Według nich przekonywanie Polaków do tego, że to będzie służyć pacjentom, obraża ich inteligencję. Pomysł usztywnienia marż i cen w aptekach czy szpitalach jest nierynkowy i nie dba o dobro konsumenta. - To jest sprawa dla nowej komisji śledczej - uważa Adam Sadowski z Centrum im. Adama Smitha. Jak dodaje, proponowany przez resort mechanizm odgórnego narzucania cen leków i wyrobów medycznych pacjentom oraz szpitalom jest wyjątkowo korupcjogenny, bo opiera się na układzie.
Co ciekawe, podobne propozycje Ewa Kopacz krytykowała, kiedy była w opozycji. - Jakim cudem pacjentowi się polepszy? Nie ma takiej możliwości, że za dodatkowe obciążenie dla firm w postaci nowego podatku nie zapłaci pacjent - argumentuje Irena Rej, prezes Izby Gospodarczej Farmacja Polska. Zwraca ona uwagę, że po wprowadzeniu przepisów producent, który chciałby wprowadzić na rynek nowy lek, nie będzie mógł zastosować rabatu. Także szpital nie skorzysta już z tańszej oferty, jeśli pojawi się nowy dostawca.
Według Rej najlepiej byłoby, gdyby minister zachowała się tak samo jak w przypadku odmowy zakupu szczepionek: dopóki nie będzie miała rzetelnych wyliczeń, niech nie wprowadza żadnych eksperymentalnych pomysłów.
Burza wywołana przez Kopacz pokazuje też drugą stronę medalu. Część dyrektorów szpitali zwraca uwagę, że dziś ceny leków dyktowane przez firmy farmaceutyczne są wyższe niż w innych państwach europejskich. Liczą oni, że ministerstwu uda się przełamać dyktat firm i za leki będzie można płacić mniej.
Mogą się jednak zawieść. Nic nie wskazuje na to, że zaoszczędzone pieniądze trafią do szpitali albo pacjentów. Wiadomo natomiast, że aż 5 mln zł resort planuje przeznaczyć na administrację.
Prawie milion pochłonie 10 dodatkowych etatów w Ministerstwie Zdrowia. Kolejne 1,3 mln zł to płaca dla 20 członków Komisji Ekonomicznej, jaką utworzą pracownicy MZ i NFZ. Z tego 17 osób to obecni pracownicy, którzy mieliby wykonywać te same zadania co dotychczas, tzn. monitorować listę, za co dostaliby podwyżkę 6 tys. zł. Z kolei Agencja Oceny Technologii Medycznych otrzyma 2 mln zł.
@RY1@i02/2010/057/i02.2010.057.000.005a.001.jpg@RY2@
Fot. Marcin Wojciechowski/Agencja Gazeta
Resort chce zarobić 350 mln zł. Jednak część pieniędzy pójdzie na nowe etaty
Iwona Dudzik
iwona.dudzik@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu