Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Mocne leki przeciwbólowe dostępne tylko na różowych receptach

29 czerwca 2018

Apteki zalała fala fałszywych recept na mocne środki przeciwbólowe.

Skala wyłudzeń sprawia, że Narodowy Fundusz Zdrowia chce traktować te leki jak morfinę i przepisywać tylko na tzw. różowych receptach. - To nie załatwi problemu, a tylko utrudni życie pacjentom - ostrzegają specjaliści.

Niemal co tydzień któraś z okręgowych izb aptekarskich ostrzega farmaceutów o pojawieniu się kolejnej serii podrobionych recept na tramal, poltram czy ketonal. Schemat niemal zawsze jest ten sam: w kilku, a czasem nawet kilkudziesięciu aptekach naraz pojawiają się klienci z receptami na jeden z tych bardzo mocnych leków przeciwbólowych. Recepty z pozoru wyglądają normalnie: jest pieczątka lekarza, jego podpis i pełne dane pacjenta z numerem PESEL. Kiedy jednak recepty trafiają do NFZ, okazuje się, że na jeden wzór recepty dla pacjenta X wykupiono nawet kilkadziesiąt opakowań tych leków.

W internecie pełno jest ogłoszeń o sprzedaży czy kupnie "tramu" czy "trampka". Tak tramadol i jego generyki nazywa młodzież, wśród której są one coraz popularniejszymi środkami odurzającymi. Bo "dają całkiem mocnego kopa", a kosztują kilkanaście razy mniej niż amfetamina czy marihuana. Jedno opakowanie zawierające 30 tabletek to w aptece wydatek 6 - 8 złotych. W sieci jego cena rośnie do ok. 100 złotych. Proceder zaczął się w 2007 roku, kiedy ówczesny minister zdrowia Zbigniew Religa zmienił zasady wystawiania recept. Wcześniej w każdym województwie były inne wzory. Miały znaki wodne, specjalne zabezpieczenia, a pieczątka lekarza musiała być oryginalna. - Teraz wzór jest taki sam w całym kraju, a pieczątka może być wydrukowana - mówi szef Śląskiej Izby Aptekarskiej Stanisław Piechula. To oznacza, że wystarczy zwykła domowa drukarka i wzór recepty ściągnięty z internetu, by móc produkować niemal nieograniczone liczby druków, które niczym nie będą się różnić od oryginału. Potem tylko wpisuje się wykradzione dane kilku pacjentów. - Nie ma mowy, by farmaceuta rozpoznał taką fałszywkę - przekonuje Piechula.

Jaka jest skala procederu? Nieoficjalnie w izbach aptekarskich i NFZ mówi się, że w ciągu niemal trzech lat liczba fałszerstw wzrosła pięciokrotnie, a sprzedaż takich leków jak tramal i ketonal nawet trzykrotnie.

Skala wyłudzeń jest już tak duża, że szef NFZ Jacek Paszkiewicz wystąpił właśnie do Ministerstwa Zdrowia, by ograniczyło dostępność tych specyfików. NFZ chce, by lekarze mogli je przepisać pacjentowi jedynie na receptach ścisłego zarachowania, tzw. różowych. Dotąd są one używane do przepisywania najmocniejszych środków odurzających i substancji psychotropowych. Ten pomysł już krytykują eksperci. - To wylewanie dziecka z kąpielą. Zamiast porządnie zabezpieczyć recepty przed fałszowaniem, NFZ postuluje stygmatyzowanie pacjentów - uważa prof. Jan Dobrogowski z Katedry Anestezjologii Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego. Jego zdaniem grozi to tym, że bojąc się biurokratyzacji, lekarze mniej chętnie będą przepisywać te farmaceutyki naprawdę potrzebującym pacjentom.

A to nie koniec pomysłu na kontrole. NFZ chce także, by farmaceuci spisywali dane klientów realizujących takie recepty. Ale eksperci zwracają uwagę, że nie ma do tego podstaw prawnych. I że to nie jest odpowiednia droga do wyeliminowania tych nadużyć.

@RY1@i02/2010/051/i02.2010.051.000.004a.001.jpg@RY2@

Fot. Michał Kołyga

Nastolatki sięgają po środki przeciwbólowe jako tańsze odpowiedniki narkotyków

Sylwia Czubkowska

sylwia.czubkowska@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.