Prywatna służba zdrowia może dostać zadyszki
W Polsce powstaje coraz więcej prywatnych szpitali. W ubiegłym roku otworzono aż 19 nowych placówek, na ten rok planowanych jest kilka kolejnych - wynika z danych Ministerstwa Zdrowia.
Właściciele prywatnych szpitali uważają jednak, że są dyskryminowani. Twierdzą, że szukając oszczędności, NFZ właśnie im najbardziej zmniejsza kontrakty.
W ubiegłym roku w stolicy powstał wieloprofilowy szpital Medicover oraz urologiczny Mazovia. W Poznaniu otwarto wielospecjalistyczną placówkę Med-Polonia. W tym roku przybędzie kilka kolejnych: ortopedyczny Karolina i chirurgiczny Lux Med w Warszawie czy laryngologiczny Mavit w Katowicach. To tylko kilka przykładów.
Z czego wynika popularność tego rodzaju działalności? Zdaniem Roberta Mołdacha, eksperta Konfederacji Pracodawców Polskich i prezesa Med-Polonii, to efekt rządowych zapowiedzi, że na polskim rynku pojawią się ubezpieczenia dodatkowe. Gdyby tak się rzeczywiście stało, wówczas ubezpieczyciele potrzebowaliby solidnych partnerów po stronie szpitali.
- Kłopot w tym, że z rządowych zapowiedzi zostało niewiele. NFZ ciągle ma monopol, tnie kontrakty prywatnym placówkom. Szczególnie zła sytuacja jest w Małopolsce, gdzie obniżki dla prywatnej służby zdrowia sięgnęły 43 proc. - mówi Mołdach. - Właśnie dlatego - dodaje - szpitale obawiają się o przyszłość. Będą zmuszone bardzo ograniczyć swoją działalność.
Dr Andrzej Mądrala kilka lat temu założył w Warszawie klinikę okulistyczną. W tym roku planuje otwarcie szpitala laryngologicznego w Katowicach. Najnowsze przedsięwzięcie kosztowało go 10 mln zł. - Program reform, jaki przedstawiła Platforma, dawał nadzieję, że warto brać kredyty i rozwijać działalność, która na całym świecie odnosi sukces finansowy - tłumaczy. Teraz boi się, że jego nowy szpital może nie dostać kontraktu z NFZ, a przecież musi spłacać raty leasingu i kredytu. - Zastanawiam się: po co ja to zrobiłem, skoro teraz wszystko mogę stracić? - pyta dramatycznie dr Mądrala.
Jak podkreśla, podobne problemy mają właściciele prywatnych szpitali w całej Polsce. Niektóre, np. LuxMed, szybko skorygowały swoje plany rozwoju. Jak tłumaczy prezes LuxMedu Anna Rulkiewicz-Kaczyńska, firma przymierzała się do uruchomienia szpitala wieloprofilowego, ale na razie zdecydowała się tylko na chirurgię jednego dnia.
- Wiemy, że jeśli w NFZ jest źle, to w pierwszym rzędzie kontrakty dostaną szpitale publiczne, a nie prywatne. Z kolei pacjentów gotowych zapłacić z własnej kieszeni nie jest jeszcze tak dużo, by z tego utrzymał się duży szpital - mówi.
Na otwarcie wieloprofilowego szpitala porwał się tylko Medicover. Otwarta w ubiegłym roku w stolicy placówka liczy: siedem klinik, 180 łóżek, trzy oddziały intensywnej terapii i pięć sal operacyjnych. Za wszystko płacą pacjenci, bo kontraktu z NFZ jak dotąd nie ma.
A co na to Ministerstwo Zdrowia? Jak mówi rzecznik resortu Piotr Olechno, powstawanie coraz to nowych szpitali to dowód, że szpitale prywatne radzą sobie lepiej i "trzeba iść tą drogą". - Oznacza to, że placówki publiczne powinny się przekształcać - podkreśla. Pytanie o dyskryminację tych placówek przez Narodowy Fundusz Zdrowia pozostawia bez komentarza.
Iwona Dudzik
iwona.dudzik@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu