Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Zdrowie

Dymisja nadal mi grozi

29 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Czy grozi panu dymisja?

ROZMOWA

DOMINIKA SIKORA:

JACEK PASZKIEWICZ*:

Na moim stanowisku zawsze istnieje takie niebezpieczeństwo.

Wydaje mi się, że na spotkaniu u premiera wspólnie z minister zdrowia ustaliliśmy wszystkie niezbędne działania, których wprowadzenie w życie takie zagrożenie minimalizuje.

Dotychczas leczenie pacjentów onkologicznych przy wykorzystaniu terapii niestandardowej mogło być stosowane w szpitalach. Dzięki zmianie mojego zarządzenia i tzw. rozporządzenia koszykowego pacjenci będą mogli z niej korzystać w warunkach ambulatoryjnych oraz w ramach trybu jednodniowego.

Tak. Jednocześnie odstąpiliśmy od wymogu ograniczenia stosowania chemioterapii niestandardowej do miejsca pracy konsultanta.

Tak. Przeprowadzimy tzw. rokowania uzupełniające. Sądzę, że dyrektorzy wojewódzkich oddziałów NFZ dzisiaj ogłoszą nowe konkursy. Powinny się one rozstrzygnąć w ciągu najbliższych 10 dni.

Mogą one przyjmować chorych na podstawie art. 19 tzw. ustawy zdrowotnej, czyli traktując udzielane im świadczenia jako ratujące życie. Dyrektorzy szpitali i oddziałów zostali już o tym poinformowani.

Nie, bo nie było takiej potrzeby. Rocznie z terapii niestandardowej korzysta około 2 tys. chorych przy ponad 70 tys. pacjentów onkologicznych leczonych metodami standardowymi.

Nie, mamy problem w trzech województwach: podkarpackim, lubelskim i warmińsko-mazurskim. W przypadku tego pierwszego województwa praktycznie wszystkie szpitale odmówiły podpisania kontraktu. Umowy tych szpitali, które nie podpisały aneksów, wygasają z końcem lutego. Dlatego będzie tam ogłaszany nowy konkurs ofert.

Dyrektorzy nie mogą na to liczyć. Dodatkowych pieniędzy po prostu nie ma w systemie.

Tak, i to o tyle mnie dziwi, że jest to niezgodne z ustaleniami z konwentem szpitali powiatowych. Jeszcze na grudniowym spotkaniu w Ministerstwie Zdrowia jego przedstawiciele twierdzili, że reprezentują wszystkie placówki powiatowe i podpiszą one aneksy, o ile dostaną tyle samo środków na leczenie co w czerwcu 2009 roku. Jak na razie nic to nie oznacza. Umowy wciąż obowiązują, mimo że są w okresie wypowiedzenia. Szpitale w dalszym ciągu mają obowiązek przyjmowania pacjentów i leczenia ich za pieniądze z NFZ.

To prawda, nie mamy żadnych rezerw. Wszystkie poduszki bezpieczeństwa zostały już wystrzelone.

To jest zły pomysł. Kredyt ma to do siebie, że trzeba go spłacać. Nie mamy szans na uzyskanie pożyczki z budżetu państwa, bo i ten ma problemy. W grę wchodziłby jedynie kredyt komercyjny. Ale jego spłata kosztowałoby setki milionów złotych i odbywałoby się to kosztem leczenia pacjentów.

Pracujemy nad pewnymi działaniami, które mają poprawić finanse Funduszu. Głównie chodzi o zwiększenie wpływów z KRUS.

Tak. Proponujemy, żeby podstawą była wysokość minimalnego wynagrodzenia (1317 zł - red.). Obecnie jest nią cena za jeden kwintal żyta (30 zł - red.). Ale składka wciąż byłaby opłacana przez budżet państwa.

To prawda. Nas interesuje uzyskanie poziomu wpływów z KRUS z 2009 roku. A szacujemy, że w tym roku te wpływy będą niższe o ponad 1,2 mld zł.

Minister zdrowia zapewniła mnie, że prowadzi takie rozmowy.

Od 2011 roku. Ta zmiana musi bowiem być zapisana w ustawie budżetowej.

*Jacek Paszkiewicz, prezes NFZ

@RY1@i02/2010/006/i02.2010.006.000.006a.001.jpg@RY2@

Prezes NFZ: podjęliśmy działania, by zminimalizować ryzyko mojego odwołania

Fot. Marcin Łobaczewski

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.