Koncerny straszą nas grypą
ROZMOWA
ANNA MONKOS:
JOANNA MUCHA*:
Już wcześniej byłam o tym przekonana. Skuteczność i bezpieczeństwo szczepionek sprawdza się przez 9 miesięcy, a nasz rząd musiał podejmować decyzję o zakupie po upływie zaledwie sześciu. Liczba zachorowań oraz ich przebieg wskazywały, że nie ma epidemiologicznego i ekonomicznego uzasadnienia, by sięgać po tę szczepionkę.
Nikt nie może tego wiedzieć. Wiadomo za to co innego: obroty branży farmaceutycznej rosną bardzo nieznacznie, a segmentu odpowiedzialnego za szczepionki aż o 12 proc. Na promowanie szczepionek branża przerzuca całe swoje siły marketingowe.
Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie podejrzenia, że koncerny farmaceutyczne, poszukując zysku, starają się wyolbrzymiać niektóre zagrożenia zdrowotne i później zarabiać na lekach. Bardzo możliwe, że tak też było w przypadku świńskiej grypy. Podejmując decyzję o zakupie szczepionek, rządy muszą działać bardzo rozważnie i opierać się na najnowszych doniesieniach naukowych. W badaniach okazuje się np., że specyfiki, które zwiększają skuteczność szczepionek, mogą też potęgować ryzyko wystąpienia działań niepożądanych. W Polsce trzeba zmienić kalendarz szczepień, gdyż niektóre specyfiki są podawane zbyt wcześnie i w złych konfiguracjach. Jeśli szczepionka jest niesprawdzona, ewentualne działania niepożądane dotkną bardzo dużą populację. A ich skutki mogą być znacznie bardziej odczuwalne, niż się wydaje.
@RY1@i02/2010/002/i02.2010.002.000.005c.001.jpg@RY2@
Joanna Mucha
Michał Rozbicki
*, posłanka PO
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu