Trudna sytuacja służby zdrowia
Ustawa o działalności leczniczej, która ma wejść w życie 1 lipca 2011 r., niewiele poprawi sytuację Polskich szpitali. Powiedziałbym nawet, że wręcz przeciwnie. Jeszcze mocniej bowiem zaciśnie pętlę na finansach powiatowych. Mówi się, że od samego mieszania herbata nie będzie słodsza. Także stan służby zdrowia nie poprawi się radykalnie, dopóki faktycznym reformatorem i kreatorem zmian będzie Narodowy Fundusz Zdrowia. Poważną wadą wprowadzanej ustawy jest zapis art. 200, określający sztywną kwotę dotacji na poziomie 1,4 mld zł. Oznacza to, że w momencie podejmowania decyzji organ założycielski nie będzie miał pewności, czy w ogóle dotację otrzyma. Czyli ryba niby jest, ale w mętnej wodzie, i w ostatniej chwili łatwo może się zerwać. Ustawa nie rozwiązuje podstawowych problemów systemu ochrony zdrowia, czyli poziomu finansowania i funkcjonowania płatnika.
Mówienie o wielkiej roli organów założycielskich świadczy o nieprofesjonalizmie albo szukaniu kozła ofiarnego. Dotychczasowe doświadczenia wskazują, że szpitale powiatowe są na szarym końcu w kolejce po kontrakty w NFZ. W jednym systemie następuje duży wzrost środków na refundację leków oraz dobre finansowanie podstawowej opieki zdrowotnej z jednoczesnym permanentnym niedofinansowaniem szpitali, szczególnie powiatowych. Preferowana przez ustawodawcę forma kapitałowa spółki - niby słuszna - wymusza efektywność. Szpital lepszy i atrakcyjniejszy, do którego garną się pacjenci, powinien mieć zyski. Praktyka pokazuje jednak, że w lepszej kondycji finansowej były placówki, które miały mniej pacjentów. Natomiast szpitale uznawane powszechnie za atrakcyjne, w których chętnie leczyli się pacjenci, miały nadwykonania, za które NFZ nie zapłacił. Odnotowywały więc straty. W naszym systemie ważne jest też miejsce, w którym znajduje się szpital. Na przykład za 2008 rok szpitale z województwa lubelskiego jako jedyne w Polsce nie otrzymały zapłaty za nadwykonania. Historycznie wiemy też, że w Polsce funkcjonowało drastyczne zróżnicowanie regionalne finansowania placówek ochrony zdrowia.
Obecna kondycja szpitali oraz stan ich zadłużenia są pokłosiem tego właśnie niesprawiedliwego systemu. Istnieje obawa, że będzie to miało istotne znaczenie także w procesie przekształceniowym i wpłynie na kondycję finansową powiatów. Pozwolę sobie w tym miejscu podać przykład, jak mają się ustawy do decyzji Narodowego Funduszu Zdrowia. Otóż pod koniec 2010 roku NFZ przeprowadził w województwie lubelskim postępowanie konkursowe, w efekcie czego zlikwidował kilka oddziałów szpitalnych i kilkadziesiąt przychodni specjalistycznych w samodzielnych publicznych zakładach opieki zdrowotnej. Ustawa przewiduje następującą procedurę likwidacyjną: opinia rady społecznej szpitala, opinia samorządów gminnych, wreszcie decyzja rady powiatu. NFZ jednak całą tę procedurę zastąpił postępowaniem konkursowym. Można więc powiedzieć, że ustawa sobie, a NFZ i tak rządzi.
Obowiązek pokrywania strat przez organ założycielski oceniam jako kolejną próbę karania powiatów za cudze winy. W większości szpitali powiatowych, ujemny wynik finansowy nie wynika bowiem ze złego zarządzania czy braku nadzoru. Najczęściej jest on efektem błędów systemowych i zbyt niskiego finansowania. Jeśli pacjent został wyleczony, a NFZ nie zapłacił albo Sejm uchwalił ustawę "203" i nie zapewnił środków finansowych na jej realizację, to gdzie tu wina dyrektora szpitala czy samorządu powiatowego jako organu założycielskiego? W dwunastoletniej historii powiatu wciąż spłacamy kredyty zaciągnięte przez SP ZOZ-y, udzielamy pożyczek oraz - zastępując niejako płatnika i rząd - ratujemy szpitale przed zapaścią i paraliżem. Natomiast zgodnie z kompetencjami i zadaniami ustawowymi powinniśmy skoncentrować się na remontach, inwestowaniu w sprzęt diagnostyczny i dostosowywaniu szpitali do wymogów rozporządzenia ministra zdrowia. Oczywiście, teoretycznie można sobie wyobrazić sytuację, że szpital funkcjonuje i leczy tylko w takim wymiarze, na jaki pozwala jego sytuacja finansowa. Oznaczałoby to jednak odsyłanie pacjentów z narażeniem ich życia i zdrowia oraz odpowiedzialność karną za takie postępowanie i wreszcie zwyczajne, ludzkie wyrzuty sumienia.
@RY1@i02/2011/077/i02.2011.077.207.002a.001.jpg@RY2@
Zenon Rodzik, starosta opolski
WEJ
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu