Przetarg wart 360 mln zł bez podstawy prawnej
SYSTEM INFORMATYCZNY usprawniający służbę zdrowia będzie bardziej skomplikowany niż ZUS-owski. Konkurs wystartował, choć nie ma ustawy, która określi, co powinien zawierać
Ruszył przetarg na system informatyczny E-zdrowie, o wartości 360 mln zł. To największe z zaplanowanych w tym roku wydarzenie w branży informatycznej. Problemem jest to, że Sejm wciąż nie skończył prac nad ustawą o systemie informacji, która określi, jak konkretnie powinien on wyglądać. System E-zdrowie jest porównywany z tym, jaki wdrażano, informatyzując Zakład Ubezpieczeń Społecznych, tyle że o wiele bardziej skomplikowany.
Centrum Systemów Informacyjnych Ochrony Zdrowia zdecydowało, że wykonawca zostanie wybrany w przetargu ograniczonym - to oznacza, że najpierw samo wybierze firmy, które wezmą udział w ostatecznej rozgrywce.
Zwycięzca będzie budował aplikację, dzięki której pacjenci będą mogli umawiać się na wizyty w publicznych poradniach przez internet, monitorować swoje postępy w kolejce do lekarza lub badania. Państwo zyska możliwość wykrywania fałszowania recept czy dokumentacji medycznej. Każdy Polak będzie mógł gromadzić wyniki swoich badań, historię chorób i kuracji na specjalnym internetowym koncie, do którego dostęp będą mieli lekarze.
- To ogromnie skomplikowana materia. Uważam, że ten pośpiech jest podejrzany. Skoro nie skończyliśmy w Sejmie prac nad ustawą, to co takiego chce zbudować CSIOZ? To jakby ogłaszać przetarg na zbudowanie stadionu, mimo że nie ma jego planów - mówi Bolesław Piecha, poseł PiS i były wiceminister zdrowia.
- Należy się spodziewać emocji, będzie zacięta walka o zdobycie tego zamówienia. Jego wartość działa na wyobraźnię - komentuje Mariusz Zielke z wyspecjalizowanego w zamówieniach publicznych portalu ngi24.pl.
Dyrektor centrum Leszek Sikorski przyznaje, że ustawa nie jest jeszcze gotowa, ale do momentu rozstrzygnięcia przetargu powinna obowiązywać. - Kluczowa specyfikacja istotnych warunków zamówienia, z której firmy dowiedzą się, jakie są nasze oczekiwania, będzie ogłoszona za kilkadziesiąt dni. Nie ma tu prawnej pustki - wyjaśnia w rozmowie z "DGP".
Jednak eksperci mają wątpliwości. - Aby ogłosić przetarg, musi istnieć studium wykonalności. Jak można było je zrobić, skoro nie ma podstaw prawnych, nie wiadomo, jak w szczegółach będzie wyglądało E-zdrowie? - pyta jeden z naszych rozmówców.
Jak się dowiedzieliśmy, w CSIOZ nad studium pracowała renomowana firma doradcza, która zaleciła ogłoszenie przetargu.
- Główne wymagania stawiane przed systemem już znamy. Nad jego modułami pracujemy od kilku lat, tylko w tamtym roku ogłosiliśmy kilkadziesiąt przetargów - tłumaczy dyrektor Sikorski.
Tajemnica przyspieszenia może wiązać się z końcem unijnej perspektywy budżetowej w 2012 roku. Rząd wie, że ma mało czasu, by wydać unijne fundusze.
- Ale jeśli przygotowywane na kolanie E-zdrowie poniesie fiasko, trzeba będzie zwrócić te pieniądze wraz z karami - ostrzega poseł Piecha.
Sceptycznie szanse zbudowania systemu E-zdrowia ocenia też były szef Narodowego Funduszu Zdrowia Andrzej Sośnierz. Przypomina, że mniej skomplikowane systemy są budowane po dziesięć lat.
- Tu trzeba sprzęgnąć w jednym portalu m.in. urzędy marszałkowskie, przychodnie, szpitale, apteki i pacjentów. Tak wielki projekt to logistyczne wyzwanie i finansowa studnia bez dna - ostrzega.
Ustawa o informacji w służbie zdrowia stanowi część pakietu ustaw zdrowotnych, który jesienią rząd skierował do Sejmu. W pierwszych dniach lutego sejmowa podkomisja skończyła pracę nad czterema ustawami, w tym o informacji w służbie zdrowia. Teraz trafią pod obrady komisji zdrowia i po wprowadzeniu ewentualnych zmian (np. wniesionych przez GIOSO) będą głosowane przez parlament.
W opinii posłów to niezwykle rozbudowana i skomplikowana ustawa, do której niezbędne będzie opracowanie wielu rozporządzeń.
Pakiet ustaw zdrowotnych wzbudza liczne kontrowersje. Np. ustawa o działalności leczniczej zakłada, że samorządy, które nie przekształcą szpitali, będą musiały pokryć ich długi w ciągu trzech miesięcy od upływu terminu zatwierdzenia sprawozdania finansowego.
Podkomisja pracuje nadal nad projektem ustawy refundacyjnej, która wprowadza urzędowe ceny i marże leków finansowanych przez NFZ.
ZIR
Robert Zieliński
robert.zielinski@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu