Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Projekt ustawy do korekty

28 czerwca 2018

NAKŁADY NA LECZENIE - Ustawa porządkuje zasady refundacji leków, likwidując ukryte rabaty. Jednak fiskalna część jej zapisów może ograniczyć dostęp pacjentów do tańszych leków

Wydatki na leki stale rosną nie tylko w Polsce. Przyczyny wszędzie są podobne - postępuje proces starzenia się społeczeństw, wzrasta liczba pacjentów cierpiących na choroby cywilizacyjne (m.in. nadciśnienie tętnicze, zawały serca, nowotwory, astmę), zwiększa się świadomość zdrowotna społeczeństwa, a do leczenia wprowadzane są nowe, a więc droższe leki.

W te sytuacji wszystkie kraje podejmują różnorodne wysiłki dla powstrzymania tempa wzrostu nakładów na farmakoterapię. Z jednej strony wpływają na stronę podażową, a z drugiej na stronę popytową konsumpcji leków (m.in. wytyczne - receptariusze, monitorowanie ordynacji każdego lekarza) - zresztą w Polsce wyraźnie niedocenianej.

Projekt ustawy refundacyjnej, nad którym Sejm rozpoczął pracę, zawiera szereg rozwiązań ważnych dla gospodarki lekiem - m.in. wprowadza jednakowe ceny leków refundowanych we wszystkich aptekach, tak zresztą jak niemal w całej Unii Europejskiej, jednocześnie wprowadzając zakaz niejawnego rabatowania w handlu lekami. Z doświadczenia wiadomo, że będzie to sprzyjać konkurencji na rynku, przyczyniając się do spadku cen detalicznych leków.

Ustawa zawiera jednak kilka rozwiązań wręcz szkodliwych dla krajowego przemysłu farmaceutycznego, pozbawiających go środków na rozwój.

Taka jest propozycja zamrożenia na cztery lata nakładów publicznych na dopłaty do leków na niskim poziomie 95 dol. na osobę, co na pewno nie spowoduje zmniejszenia dopłat pacjentów do leków (kraje o podobnym do nas poziomie zamożności przeznaczają na refundację: 230 dol. - Czechy, 254 dol. - Węgry, 300 dol. - Słowacja i 278 dol. średnio w krajach OECD).

Trudno też ocenić, czyje dobro miał na myśli projektodawca, obciążając producentów leków nowym, płaconym z zysku, 3-proc. podatkiem od obrotu lekami refundowanymi. Twórcy ustawy odwołują się wprawdzie do rozwiązania wprowadzonego we Włoszech, gdzie firmy ponoszą opłatę 5 proc. od wydatków na działalność marketingową. Tyle tylko, że wydatki te stanowią około 20 proc. przychodów ze sprzedaży leków. Czym projektodawca uzasadnia fakt, że w Polsce opłata ma być trzykrotnie wyższa? Według wyjaśnień przedstawicieli rządu tym, że w Polsce nie jest znana wysokość wydatków marketingowych firm farmaceutycznych. Skąd więc przekonanie, że są one trzykrotnie wyższe niż we Włoszech? Czy aby na pewno w ten sposób uda się zachęcić firmy do obniżania cen leków?

Wątpliwości budzi też zamiar wykorzystania tych środków na badania porównawcze skuteczności leków czy nawet poszukiwanie nowych zastosowań leków. Dlaczego ma się to dziać za pieniądze firm generycznych, których leki nie będą podlegały tym badaniom, ponieważ trafiają na rynek w kilkanaście lat po ich oryginalnych odpowiednikach, kiedy ich skuteczność i bezpieczeństwo są już dobrze poznane? Tego projekt nie wyjaśnia. Powyższe wydatki powinni ponosić wytwórcy leków oryginalnych, wnioskujący o wprowadzenie na wykazy refundacyjne leków, których dokumentacja kliniczna zdaniem ministra zdrowia jest niewystarczająca. A dodatkowo, jeżeli ustawodawca uznaje, że warto namówić firmy do inwestowania w badania naukowe, dlaczego nie rozważyć zastosowania zasady odliczenia od podatku kosztów poniesionych przez firmy na prace badawczo-rozwojowe?

Kolejnym pomysłem zmierzającym do wyeliminowania krajowych producentów leków z rynku jest propozycja wprowadzenia mechanizmu zwrotów (tzw. payback), który przewiduje, że firmy będą zwracały nadwyżkę pomiędzy planem budżetowym NFZ na refundację leków a wydatkami rzeczywiście poniesionymi. Przy czym projektodawca sugeruje, że takie właśnie rozwiązania stosowane są w krajach europejskich. Zapomina jednak dodać, że zasady zwrotów w Polsce niekoniecznie będą takie same, jak w Niemczech czy Holandii. Tam firmy płacą wspólnie z płatnikiem publicznym (dokonującym szacunku spodziewanych wydatków) nadwyżkę nad wyliczonym racjonalnie kosztem terapii a kosztem poniesionym. W Polsce ma być inaczej.

W projekcie przyjęto, że NFZ będzie refundował leki do 17 proc. wydatków na świadczenia medyczne. A skoro dzisiaj refundacja leków wynosi 19 proc., to oczywiste, że przemysł będzie pokrywał brakujące 2 proc. (daje to kwotę ponad 1 mld zł rocznie), nie biorąc pod uwagę kosztów związanych z nowymi lekami wprowadzanymi na wykaz refundacyjny ani choćby starzeniem społeczeństwa. Kwota oczywiście będzie corocznie się powiększać, obciążając coraz bardziej przemysł, zwłaszcza krajowy, który dostarcza największą liczbę opakowań leków generycznych. Mechanizm zwrotów został bowiem zaplanowany tak, że w efekcie ten przemysł poniesie największe straty! Chcąc utrzymać się na rynku, producenci najpierw wstrzymają inwestycje, czego skutkiem będzie ograniczenie tempa i liczby wprowadzanych na rynek nowych leków generycznych, a później zejdą z rynku. Łatwo to sobie uzmysłowić, jeśli weźmiemy pod uwagę, że rentowność netto tych firm wynosi 6,4 proc., a kwota zwrotu będzie szybko rosła do ponad 6 mld w 2020 roku.

Pytanie, dlaczego nie pójdziemy za przykładem Francji i nie zwolnimy z płacenia tego podatku firm generycznych, których leki przyczyniają się do obniżenia kosztów farmakoterapii?

Niestety, ocena skutków regulacji zawarta w projekcie nie jest wyliczona prawidłowo, nie podaje bowiem tych skutków w rachunku ciągnionym ani też nie dokonuje oceny, jaki wpływ na kondycję ekonomiczną i rozwój firm będą miały proponowane rozwiązania. Tymczasem jest oczywiste, że zahamowanie rozwoju krajowego przemysłu będzie oznaczało dla NFZ znaczne podniesienie kosztów farmakoterapii. Jeśli nie zostanie ono zrekompensowane wielomiliardowym wzrostem nakładów NFZ na refundację, to tym gorzej, bo będzie to oznaczało pogorszenie stanu zdrowotności społeczeństwa i w konsekwencji wielokrotny wzrost kosztów leczenia, w tym hospitalizacji niewyleczonych w porę chorych.

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.