Demografia będzie bezlitosna: społeczeństwo się starzeje
NOWE PRZEPISY zawarte w projekcie ustawy refundacyjnej zwiększą dopłaty pacjentów do leków. Tymczasem chorych będzie przybywać, a środki na refundację zostaną ograniczone
W Polsce średnio na jednego obywatela wydatki państwa na leki wynoszą 95 dol., podczas gdy np. w Niemczech 482 dol. Co gorsza, polski pacjent partycypuje w kosztach leków refundowanych w 30 proc., węgierski w 20 proc., słowacki w 13 proc., a niemiecki zaledwie w 7 proc.
- Jest to możliwe, ponieważ w Polsce leki należą do najtańszych w Europie i mamy duży udział w rynku generyków, czyli tańszych odpowiedników drogich leków, którym wygasła ochrona patentowa. Na dodatek generyki konkurują między sobą cenami - tłumaczy Cezary Śledziewski, prezes Polskiego Związku Pracodawców Przemysłu Farmaceutycznego. Dodaje, że w interesie płatnika, czyli NFZ, powinno być utrzymanie na rynku jak największej ilości leków generycznych, bo jak wynika z raportu Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową, gdyby produkowane dziś w Polsce leki generyczne trzeba by importować, wydatki na farmakoterapię byłyby wyższe o 6,7 mld zł.
Gdyby porównać cenę generyku i leku innowacyjnego, któremu wygasł patent, na nadciśnienie tętnicze, zawierających tę samą substancję leczniczą, okaże się, że genetyk jest o prawie 40 proc. tańszy.
Tymczasem projekt ustawy nie dość, że ogranicza budżet na leki do niczym nieuzasadnionego poziomu 17 proc. wydatków NFZ na świadczenia zdrowotne, to jeszcze przekroczenie tego budżetu każe pokrywać producentom leków i to w największej części.
W skład budżetu na refundację leków wchodzą nieograniczone żadnymi progami procentowymi wydatki na chemioterapię i programy terapeutyczne, które w ostatnich latach przyrastały w błyskawicznym tempie. Wyodrębniona zostanie też pula środków na nowe terapie, czyli drogie leki produkowane przez zagraniczne koncerny. Wobec tego przekroczenie budżetu będą pokrywać producenci leków refundowanych w aptekach, czyli w największym stopniu wytwórcy krajowych generyków.
Tymczasem przekroczenie budżetu będzie nieuniknione w sytuacji, kiedy skończy się ochrona patentowa drogiego oryginalnego leku i sprzedaż tańszego generyku gwałtownie wzrośnie. Jego producent, jeśli nawet przewidzi takie przekroczenie, nie będzie mógł ograniczyć produkcji, bo za braki leku na rynku będzie karany. Trudno też obniżyć cenę i tak należącego do najtańszych w Europie leku. W konsekwencji krajowym producentom produkcja przestanie się opłacać. Dlatego wszędzie w UE z systemu zwrotów wyłącza się generyki.
Mimo że wydatki na leki rosną z roku na rok, a dopłaty pacjentów i tak należą do najwyższych w Europie, rząd chce ograniczyć budżet na leki do niczym nieuzasadnionego poziomu 17 proc. wydatków NFZ na świadczenia zdrowotne. Zdaniem Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych Lewiatan, PZPPF oraz wielu ekspertów budżet na refundację powinien być ustalany co roku, z uwzględnieniem sytuacji epidemiologicznej i cen leków.
Statystycy ostrzegają od lat, że nadciąga "geriatryczne tsunami" - w 2015 r., kiedy ustawa wejdzie w życie, w wiek emerytalny wkroczy pokolenie wyżu demograficznego lat 1949 - 1954. Rząd w projekcie ustawy w ogóle nie bierze tego pod uwagę - minister zdrowia nie próbuje wyliczyć, jaki to będzie miało wpływ na wzrost kosztów refundacji leków. Tymczasem to właśnie osoby starsze zużywają ich najwięcej.
W 2009 r. na refundację przeznaczono 10,4 mld zł, tj. 18,91 proc. budżetu na świadczenia opieki zdrowotnej ogółem. Gdyby zastosować zaproponowane w projekcie ustawy ograniczenie wydatków na refundację do 17 proc., kwota ta zmniejszyłaby się do mniej niż 9,4 mld zł, czyli o 1 mld zł mniej niż obecnie! Być może twórcy ustawy mają świadomość, że budżet na leki ustalony na poziomie 17 proc. wydatków na świadczenia zdrowotne będzie niewystarczający i dlatego wprowadzają mechanizm pokrywania tej nadwyżki przez producentów leków.
Jakby tego było mało, ustawodawcy chcą wprowadzić nowy 3-proc. podatek obrotowy (3 proc. od obrotu lekami refundowanymi), z którego dochody mają być przeznaczone na zlecane przez resort zdrowia badania leków. Jak przekonują krajowi producenci, to poważne obciążenie dla ich firm, bo ich rentowność netto wynosi 6,4 proc. Ich zdaniem koszty tych badań powinny ponosić firmy, których produkty będą badane, a nie wszyscy producenci. Ministerstwo Zdrowia uzasadnia, że taki podatek ograniczy nadmierny marketing firm farmaceutycznych i będzie elementem regulacji popytu na leki.
- Nowy podatek będzie miał negatywne skutki dla gospodarki: spadek inwestycji krajowych firm farmaceutycznych (obecnie 0,5 mld zł rocznie), obcięcie wydatków na badania i rozwój (firmy krajowe wydają na B+R 300 mln zł, a uruchomione na 2012 r. projekty szacują na 0,5 mld zł), pociągnie za sobą redukcję zatrudnienia (obecnie przemysł zatrudnia 24 tys. osób), zahamowanie eksportu (w 2009 r. wyniósł 4,5 mld zł), znaczne obniżenie płaconych podatków (CIT+VAT dotychczas 1,7 mld zł/rok; PIT+ZUS dotychczas 600 mln zł/rok), a w konsekwencji regres mogący spowodować upadłość niektórych firm. Zapaść ekonomiczna i brak środków na rozwój oraz wprowadzanie nowych leków generycznych przez firmy krajowe w krótkim czasie doprowadzi do wzrostu wydatków na leki NFZ i pacjenta - mówi Jacek Adamski z PKPP Lewiatan.
l usunięcie z ustawy 17-proc. limitu wydatków na refundację leków,
l wyłączenie leków generycznych z systemu zwrotów, czyli pokrywania nadwyżki budżetowej,
l likwidację 3-proc. podatku obrotowego,
l wprowadzenie odpisów na badania i rozwój pozwalające na utrzymanie rozwoju krajowego przemysłu.
@RY1@i02/2011/020/i02.2011.020.050.0002.001.jpg@RY2@
Wysokie dopłaty pacjentów do leków refundowanych
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu