Dziecko trzeba wzmacniać i hartować
Późna jesień i zima to prawdziwy sprawdzian dla odporności dziecka Układ immunologiczny dziecka jest jeszcze niedojrzały, przez co narażony jest na ciągłe ataki drobnoustrojów.
Nie ma co wpadać w panikę jeśli dziecko w okresie jesienno-zimowym przejdzie kilka infekcji. Jednak warto zrobić wszystko, aby temu zapobiec i dodatkowo hartować malucha.
Nie wolno zapominać o spacerach, które powinny trwać minimum 1,5 - 2 godziny. Najlepiej w parku lub w lesie, z dala od spalin (spaliny niszczą nabłonek dróg oddechowych, przez co łatwiej przenikają do niego wirusy) i... sklepów. Dla dzieci niedobre są nagłe zmiany temperatur, a takie im fundujemy wchodząc do osiedlowych sklepików. Ze spaceru z dzieckiem trzeba zrezygnować jedynie wtedy, gdy jest poniżej -15 st. C.
Na pierwszy spacer z dzieckiem urodzonym zimą najlepiej jest wstrzymać się do czasu, aż maluch skończy 3-4 tygodnie. Jednak jeśli dziecko jest zdrowe (tzn np. nie jest małym wcześniakiem, nie ma problemów z termoregulacją), a warunki atmosferyczne sprzyjające - nie trzeba koniecznie czekać aż tak długo. Najlepiej jednak wcześniej dziecko odpowiednio do tego przygotować i przyzwyczaić: przez kilka dni werandować maluszka - najpierw przez kilka minut potrzymać w wózku przy otwartym oknie, cieplutko opatulonego, i potem stopniowo wydłużać ten czas do piętnastu-dwudziestu minut. Pierwszy spacer powinien być krótki - najwyżej półgodzinny. Jeśli na dworze ściska duży mróz - lepiej wstrzymać się ze spacerami. Z noworodkiem i małym niemowlęciem nie wychodzimy w ogóle jeśli temperatura spadła poniżej 5 stopni Celsjusza, wieje silny wiatr lub intensywnie pada śnieg. Samego mrozu nie ma co się obawiać, tym bardziej, że chłodne i rześkie zimowe powietrze jest lepsze od tego w mieszkaniu, ogrzewanego kaloryferami, które wysusza śluzówki i drogi oddechowe zmniejszając odporność na infekcje.
Najlepszą porą na zimowy spacer są godziny południowe, bo wtedy jest najcieplej.
Najlepiej jest ubierać dziecko na cebulkę. Jeśli na spacerze nie jesteśmy pewni czy dziecko jest dobrze ubrane możemy to sprawdzić jego skórę na karku (rączki mogą być chłodne). Gorąca i wilgotna skóra oznacza, że dziecku jest za ciepło i jest spocone, chłodna świadczy o tym, że dziecku jest zimno.
Przegrzanie jest znacznie szkodliwsze dla układu odpornościowego niż lekkie wychłodzenie. Zbyt ciepło nie powinno być tez w domu, najzdrowsza temperatura to 20-22 stopnie w dzień i 18-21 st. C w nocy. Kilka razy dziennie dobrze jest przewietrzyć mieszkanie.
Lekarze wymieniają wiele sposobów na hartowanie dzieci. Mogą to być kąpiele zakończone brodzeniem w chłodniejszej wodzie albo naprzemienny prysznic u starszych dzieci (naczynia krwionośne uczą się obkurczać, a organizm radzić sobie z gwałtownymi skokami temperatury przez utrzymywanie ciepła). Dobrym sposobem jest podawanie dziecku zimnej wody albo soku, nawet przy bólu gardła, bo to je hartuje.
Przed wyjściem na mróz i wiatr koniecznie trzeba posmarować buzię malucha odpowiednim kremem. Zimą są kremy ochronne, natłuszczające skórę - zabezpieczają delikatną skórę przez chłodnym powietrzem i wiatrem. Na mroźną pogodę dobra jest wazelina kosmetyczna, maść cholesterolowa czy linomag w maści. Lepiej zrezygnować z tych "na każdą pogodę" na rzecz kremu na mróz i wiatr z pozytywną opinię IMiD czy CZD. Jeśli dziecko jest alergikiem czy ma atopowe zapalenie skóry - nie używajmy kremu z lanoliną, bo może uczulać, oraz kremów perfumowanych.
Zima nie wolno zapominać o ochronie oczu przed promieniowaniem słonecznym, szczególnie jeśli przebywamy np. w górach. Długotrwałe narażenie na bezpośrednie działanie promieni słonecznych dodatkowo odbijających się od śniegu m.in. może spowodować uszkodzenie siatkówki i doprowadzić do nieodwracalnego osłabienia ostrości widzenia. Starsze dzieci powinny nosić okulary ochronne, czapki z daszkiem, maluchy chrońmy np. zasłoniętą budką w wózku i nie wystawiajmy na ostre słońce.
Dbanie o zdrowie dziecka zaczyna się od jego talerza. To, co podajemy maluchowi do jedzenia w dużym stopniu wpływa na jego odporność. Żywność nieprzetworzona bez chemicznych dodatków, dużo warzyw (w tym i kiszonek, oraz cebula i czosnek) i owoców, biały ser, kefiry i jogurty z probiotykami, kasze i płatki owsiane, ciepłe warzywne zupy, ryby bogate w kwasy omega-3 to najlepsze menu na zimowe dni.
Dodatkowo można wzmacniać dziecko podając mu preparaty apteczne np. tran, wyciąg z jeżówki purpurowej (echinacea), probiotyki, czy witaminy. Jednak wcześnie warto skonsultować się z lekarzem, który doradzi odpowiedni preparat.
Maria Bazańska
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu