Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Zdrowie

Wypowiedź Fedak namieszała w zdrowiu

1 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę

Media elektroniczne obiegła wczoraj sensacyjna informacja: minister pracy Jolanta Fedak wspólnie z Ministerstwem Zdrowia chce zlikwidować składkę zdrowotną, a Polaków obciążyć nowym podatkiem.

Teraz większość składki (7,75 proc. z 9 proc.) można odliczać w PIT, a po zmianach byłoby to niemożliwe. Źródłem informacji miał być wywiad z Fedak w TVN 24.

- Nie ma najmniejszego problemu, żeby uprościć zbieranie składki zdrowotnej, które jest kosztowne i dla budżetu bardzo obciążające. Może lepiej zapłacić podatek, a nie odpisywać tej składki - powiedziała minister pracy. MZ od razu od takiej wersji się odcięło.

Fedak była zaskoczona rozwojem sytuacji. - Nic nie mówiłam o dodatkowych podatkach czy likwidacji NFZ - zapewniała "DGP". Wkrótce wydała oficjalne oświadczenie, w którym napisała, że chodziło jej o uproszczenie procedury przekazywania składek za bezrobotnych. - Budżet sam sobie wysyła składkę, płacąc na każdym etapie prowizje od przelewów oraz zatrudniając armię urzędników - napisała.

W przypadku bezrobotnych składka z budżetu zamiast wprost do NFZ trafia po kolei: z resortu finansów do wojewodów, dalej do starostów, urzędów pracy, ZUS i dopiero do funduszu. A zmiany, o jakich mówi Fedak, zaproponował już w ubiegłym roku specjalny zespół przy resorcie zdrowia.

Wypowiedź Fedak mogła niektórych wprowadzić w błąd. Sugerowała bowiem, by zamiast pobierać składkę, pozostawić w formie podatkowej tę jej część, której i tak nie możemy odliczyć w PIT - czyli 1,25 proc.

Co miesiąc z ZUS do NFZ trafia blisko 4 mld zł składek, a koszty ich poboru to 8 - 9 mln zł.

ola

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.