Mija termin zgłaszania się do programu in vitro
Zdrowie
Dziś o 12 mija termin składania ofert do konkursu na realizatora programu leczenia metodą in vitro finansowanego z publicznych pieniędzy. Wczoraj - jak deklarował minister Bartosz Arłukowicz - 10 klinik złożyło wnioski.
Wiele wstrzymało się do ostatniej chwili - bo jak twierdzą - w programie są niejasności. Domagają się, by resort je wyjaśnił. Założyły też związek polskich ośrodków leczenia niepłodności i wspomaganego rozwoju, by jednym głosem rozmawiać z resortem zdrowia. Związek zrzesza 20 podmiotów dysponujących 24 klinikami. Na rynku działają 32 prywatne podmioty i trzy państwowe.
W poniedziałek związek wystosował do resortu list z prośbą o przesunięcie terminu składania ofert do konkursu oraz o wyjaśnienie niejasności. Np. co robić z komórkami jajowymi, jeśli będzie ich więcej, niż przewiduje program, czy jak ma się odbywać raportowanie do resortu informacji o dzieciach, które urodziły się w ramach in vitro. - Zdarza się, że pary nie chcą, by ktoś wiedział, że dziecko było urodzone z in vitro, ukrywają, że ciąża nie była naturalna - mówi jeden z lekarzy.
Minister zdrowia w rozmowach z dziennikarzami w Sejmie zaznaczył, że są przygotowane rozwiązania ustawowe dotyczące in vitro. Jak tłumaczył, program jest tylko sposobem finansowania, opisuje procedurę, gwarantuje bezpieczeństwo i poziom przeprowadzania procedury.
Trzyletni program ma ruszyć od lipca. Skorzystać ma z niego 15 tys. par, u których stwierdzono bezwzględną przyczynę niepłodności lub udokumentowano nieskuteczne leczenie niepłodności w ciągu roku przed zgłoszeniem się do programu.
Klara Klinger
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu