Nie stać nas na nieskuteczne terapie
Nie wydaliśmy trzech miliardów złotych na leki, bo nie było takiej potrzeby - twierdzi w rozmowie z DGP wiceminister zdrowia Igor Radziewicz-Winnicki
Zarzuca się Ministerstwu Zdrowia, że zaoszczędziło przez dwa lata 3,1 mld zł na negocjacjach cen leków z producentami, a nie wydało ich - pomimo obietnic - na nowe terapie.
Nie zaoszczędziliśmy nic, ponieważ wszystko wydajemy. NFZ ma plan finansowy, a jego wykonanie można obserwować, czytając sprawozdania. Nie ulega wątpliwości, że ustawa refundacyjna to najbardziej udana reforma w systemie ochrony zdrowia ostatnich 20 lat. Spowodowała, że możliwa była alokacja środków na refundację na nowe leki, które wcześniej nie były nigdy refundowane w Polsce.
Dzięki temu, że bardzo precyzyjnie określamy wskazania refundacyjne, unikamy nieskutecznych terapii i znacząco obniżyliśmy ceny leków, zmniejszyły się wydatki NFZ. W tym samym czasie wskutek przeżywanego kryzysu obniżyły się wpływy ze składek ubezpieczeniowych, a mimo to udało się objąć refundacją 70 nowych cząsteczek. Nie wiem, skąd nieprawdziwa teza o braku innowacyjnych leków w Polsce - pośród tych 70 nowych cząsteczek znajdziemy wiele nowych i bardzo udanych leków. Pamiętajmy jednak, iż naczelną zasadą polskiego prawa jest selekcja tych leków, które przynoszą pacjentom największe korzyści.
Leki, które są silnie reklamowane i są nowymi produktami na rynku, nie zawsze mają przewagę nad dostępnymi na rynku starszymi technologiami - wówczas odmawiamy refundacji w imię zasady, że dla pacjenta ważniejsze jest bezpieczeństwo terapii i jej skuteczność, a nie dostęp do najnowszego modnego leku. To dlatego najcenniejszym narzędziem naszej ustawy stały się niezależne analizy i rekomendacje Agencji Oceny Technologii Medycznych.
Oprócz nowych leków stale też spadają ceny leków refundowanych: do jednego opakowania leku refundowanego pacjent dopłaca mniej niż 9 zł, a w ciągu ostatnich 2 lat ta cena obniżyła się o ponad 30 gr.
Ale nadal zostało kilka miliardów złotych. Na co je wydano? Poszły na te nowe cząsteczki?
Pamiętajmy, że wskutek spadku wpływów wykonanie budżetu było mniejsze niż planowane. Tym samym wskutek porównania wykonania do planu budżetu nie mówimy o "oszczędnościach", tylko o pieniądzach, których nigdy nie było. Pozostałe natomiast niewydane kwoty planowane na refundacje w kolejnym roku ostatecznie powróciły do części świadczeniowej, zgodnie z obowiązującymi przepisami.
Przecież zgodnie z ustawą miało być tak, że będą wydane tylko na leki. Można je ot tak przerzucić?
Te pieniądze nie zostały wydane, ale też nie zostały zebrane w postaci składki - niewielka różnica pomiędzy tymi kwotami przeszła do budżetu na następny rok.
Ale de facto wydano je na inne rzeczy w ochronie zdrowia, a nie na leki.
W części lekowej nie było takich potrzeb, by wydać wszystkie środki, które były zaplanowane. Dzięki temu NFZ mógł wywiązać się ze zobowiązań wobec świadczeniodawców i wypłacić należności z tytułu zawartych umów. W innej sytuacji, przy obniżonym spływie składki, nie mógłby tego uczynić, nie zadłużając się, tym samym pogarszając swoją sytuację finansową w przyszłości.
Nie rozumiem. Nie było zapotrzebowania na nowe leki? Przecież pacjenci cały czas mówią o inkretynie w cukrzycy, lekach na raka piersi, na WZW typu C. Można długo wymieniać.
Mamy świadomość, że pieniędzy na leki nigdy nie jest wystarczająco względem długiej listy oczekiwań. Pieniądze w NFZ nie przepadają z końcem roku, nie można zatem w żadnym razie stosować zasady "zostały pieniądze - wydajmy je".
Decyzja o refundacji technologii lekowej opiera się zawsze na kilkunastu merytorycznych przesłankach dotyczących efektywności leku, klinicznej skuteczności, przewagi nad dotychczas stosowanym sposobem leczenia, relacją uzyskiwanych efektów do kosztów leczenia, bezpieczeństwa pacjentów i innych argumentów. Bieżąca zasobność portfela refundacyjnego nie ma tu żadnego znaczenia - decyzje i tak są wieloletnie. Czekamy na nowe technologie, które rzeczywiście będą warte sfinansowania, z punktu widzenia interesu chorego obywatela.
Ustawa refundacyjna spowodowała racjonalizację leczenia. Dzisiaj już nie wydajemy pieniędzy na leki tylko dlatego, że zaproponowano, by je wydać. Wydatkujemy je, opierając się na szczegółowych analizach farmakoekonomicznych. Weźmy jako przykład leki inkretynowe. Jeżeli porównamy leczenie inkretynami do terapii standardowej, która jest wykorzystywana od lat, to okazuje się, że leki inkretynowe - w porównaniu do metforminy - nie mają przygniatającej przewagi: nie przedłużają życia, nie ma dowodów na lepsze efekty terapeutyczne ani na to, że zmniejszają liczbę powikłań. Chcemy stosować nowe leki, ale ich cena musi odpowiadać rzeczywistej wartości tych leków - mam na myśli wartość jako miarę korzyści dla pacjenta. Nie możemy wydawać olbrzymich pieniędzy polskich pacjentów na mało skuteczne terapie, ponieważ nie wystarczy nam później budżetu na naprawdę wartościowe i kluczowe technologie, na które czekają inni chorzy.
Jakość życia pacjentów jest lepsza.
Nie jest to zdecydowana zmiana. Może dla pewnej grupy terapeutycznej leki inkretynowe przynoszą określony efekt, ale patrząc na to globalnie, ta technologia nie rozwiązuje problemu wzrastającego obciążenia problemem cukrzycy i jej następstw.
Czy nie można ograniczyć finansowania dla tej konkretnej grupy pacjentów, dla której przynosi efekt?
Niektóre leki inkretynowe rzeczywiście mają przewagę terapeutyczną w niewielkiej grupie pacjentów. Ale tu pojawia się kolejne pytanie: ile - jako społeczeństwo - jesteśmy skłonni zapłacić za "pewną" przewagę terapeutyczną? Można to porównać do wydatków domowych. Gospodyni kupuje marchewkę - za ładniejszą skłonna jest zapłacić więcej, ale nie kupi jej przecież za 200 zł. Dotychczasowe technologie kosztują w granicach 3 zł, a leki inkretynowe na poziomie 150 zł za terapię miesięczną. Czy chory uzyskuje 50 razy lepszy efekt terapeutyczny? Nie. Dlatego jest problem z finansowaniem tych leków.
A nowy lek na WZW typu C? To lek, który ma ponoć wyleczyć pacjentów.
Cena tego leku jest skrajnie wysoka. Niezwykle trudno jest porównywać koszt terapii do uzyskanego efektu zdrowotnego, czyli przeliczać zdrowie na pieniądze, ale realizując najważniejszą zasadę równości i sprawiedliwości społecznej, musimy przyjąć jednolite zasady dla wszystkich naszych pacjentów, niezależnie od rodzaju choroby. Przyjęliśmy w Polsce wskaźnik definiujący racjonalne wydatki: jako próg społecznej akceptowalności kosztu leczenia przyjęto 3-krotność PKB na jednego mieszkańca, za które uzyskujemy jeden rok życia w dobrej jakości. Jest to wskaźnik światowy, a my postawiliśmy poprzeczkę na wysokim poziomie. Wiem, że to brzmi brutalnie, gdy się ludzkie życie przelicza na pieniądze, ale inaczej nie moglibyśmy zagwarantować innym chorym takiego samego, sprawiedliwego dostępu do wspólnych pieniędzy w NFZ. Pamiętajmy, że każda decyzja o refundacji jakiegoś leku jest jednocześnie decyzją o odmowie refundacji innego leku - budżet musi się przecież zamknąć.
No dobrze, ale jak są tak niskie ceny leków, to zaraz wszystkie zostaną stąd wywiezione do innych krajów UE, gdzie ceny są wyższe. Już tak się dzieje.
Zabezpieczamy się przed tym. W nowelizacji ustawy refundacyjnej zaproponowaliśmy rozwiązanie zgodne z przepisami prawa europejskiego, które ma uszczelnić wywóz leków. Wprowadzenie zakazu eksportu wszystkich leków z Polski byłoby nieracjonalne i nielegalne. Chcemy więc przygotowywać listy leków najbardziej zagrożonych niedoborem. Będą one publikowane w formie obwieszczenia i jeśli jakaś hurtownia będzie chciała wywieźć z kraju partie leków, które znajdują się na tej liście, będzie musiała uzyskać na to pisemną zgodę głównego inspektora farmaceutycznego. Niedopełnienie tego obowiązku będzie się wiązało z sankcjami. To rozwiązanie znacząco uszczelni rynek.
Jak często będziecie aktualizować tę listę?
Lista będzie uzupełniana w miarę potrzeb.
@RY1@i02/2014/225/i02.2014.225.00000090a.802.jpg@RY2@
Włodzimierz Wasyluk/Reporter
Igor Radziewicz-Winnicki, pediatra, od 2012 r. podsekretarz stanu w Ministerstwie Zdrowia
Rozmawiały Klara Klinger, Dominika Sikora.
Pełna wersja wywiadu na i
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu