Dziennik Gazeta Prawana logo

Nowe terapie - lepsza sytuacja chorych

30 czerwca 2018

W ostatnich latach dokonała się rewolucja, jeśli chodzi o   leczenie WZW typu C na świecie. Powstały leki, których skuteczność wynosi prawie 90-100 proc. A   więc zakażenie HCV jest całkowicie wyleczalne. Leki te, ogólnie ujmując blokery mnożenia się wirusa, prowadzą do zupełnego wyleczenia zakażenia, choć niestety nie zawsze zbyt zaawansowanej choroby, np. marskości czy raka wątroby. Mało tego, można je stosować u   osób, które do tej pory nie mogły być leczone standardową terapią opartą o   Interferon alfa (spory odsetek chorujących ma przeciwskazania do stosowania tego leku) a   także dwoma nowymi lekami I   generacji o   aktywności anty HCV wprowadzonymi do leczenia w   Polsce dopiero w   ubiegłym roku (w Europie Zachodniej ponad rok wcześniej). Problemem są też olbrzymie koszty leczenia. Rząd wydaje około 40-70 tys. zł rocznie na pacjenta leczonego z   powodu HCV (przy nowszych lekach około 130 tys.), zwiększyła się też liczba chorych mających dostęp do leczenia, które dla znacznej części z   nich okazuje się być skuteczne (tzn. dla tych, u   których możemy prowadzić leczenie).

W niektórych państwach, m.in. w Stanach Zjednoczonych - najnowsze terapie zostały już wprowadzone do leczenia pacjentów zakażonych HCV. Metody, które są aktualnie stosowane w   Polsce, skuteczne w   40-60 proc. przypadków, tam uznaje się już za nienowoczesne. Wprowadzenie nowszych terapii bardzo by polepszyło sytuację chorych.

Teraz ministerstwo i   Agencja Oceny Technologii Medycznej rozważają wprowadzenie najnowszych terapii. Oczywiście udostępnienie ich wszystkim chorym doprowadziłoby w   ciągu kilkunastu lat do prawie całkowitego wyeliminowania choroby lub przynajmniej radykalnego zmniejszenia liczby pacjentów. Mogłaby to być dobra inwestycja także dla gospodarki. Pod warunkiem jednak, że uda się znaleźć kompromis w   sprawie kosztów, które są bardzo wysokie. Warto, ponieważ ostatnio zwiększa się świadomość pacjentów, którzy coraz częściej wykrywają wirusa dość wcześnie. Przed laty zdarzało się, że dowiadywali się o   nim dopiero wtedy, kiedy już występowała marskość wątroby lub zaczynali chorować na raka wątroby. Poprawiła się też diagnostyka. A   państwu zaczęło zależeć na sprawnym i   w miarę wczesnym leczeniu.

@RY1@i02/2014/104/i02.2014.104.21400040d.802.jpg@RY2@

Krzysztof Simon dolnośląski konsultant wojewódzki w dziedzinie chorób zakaźnych

Krzysztof Simon

dolnośląski konsultant wojewódzki w dziedzinie chorób zakaźnych

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.