Oddziały ratunkowe chore na brak kadr
Na SOR-ach pracują przemęczeni pracownicy, bo brakuje specjalistów. Winna jest też błędna organizacja opieki medycznej
Praca przez wiele godzin z rzędu, na podstawie różnych kontraktów i bez zapewnienia odpowiedniego odpoczynku to norma na szpitalnych oddziałach ratunkowych (SOR). Aby sytuacja się zmieniła, potrzebne są systemowe zmiany - modyfikacja zasad nadzoru nad czasem pracy lekarzy, a także dostępności świadczeń, zwłaszcza w sytuacji gdy nie można skorzystać z podstawowej opieki zdrowotnej.
Kto za to odpowiada
Trudne warunki pracy na SOR-ach wynikają z wielu przyczyn.
- Lekarzy w Polsce jest zbyt mało. Jednocześnie pracując w jednym miejscu, nie osiągają zbyt wysokich dochodów. Aby zarobić więcej, zatrudniają się w innych placówkach, co skutkuje przekraczaniem norm czasu pracy - wyjaśnia Maciej Hamankiewicz, prezes Naczelnej Rady Lekarskiej (NRL).
Podobny problem dotyczy ratowników medycznych. - Osoby rozpoczynające pracę w tym zawodzie zgadzają się na zawieranie kontraktów z niskimi stawkami wynagrodzenia. A to oznacza, że trzeba przepracować wiele godzin, aby zarobić w miarę godziwą pensję - tłumaczy Wojciech Werbicki, przewodniczący Krajowego Związku Zawodowego Pracowników Ratownictwa Medycznego.
Istotne znaczenie ma także specyfika pracy na SOR-ze. Szpitale mają problem ze znalezieniem specjalistów, którzy podejmą się wykonywania obowiązków na takich oddziałach.
- Dyżury na SOR-ze są intensywne, bo w praktyce może się zdarzyć, że przez cały ich czas zgłaszają się nowi pacjenci. Pracownicy nie mają wtedy nawet chwili na odpoczynek - zauważa Teresa Cabała z Państwowej Inspekcji Pracy.
Wskazuje też na kolejną przyczynę wywołującą problemy. Chorzy zgłaszają się na oddziały ratunkowe najczęściej wtedy, kiedy nie są już dostępne świadczenia w podstawowej opiece zdrowotnej (POZ). Czyli w zwykłe dni po godzinie 18 oraz w soboty, niedziele i święta.
- W rezultacie tych świadczeń, których nie jest w stanie zrealizować POZ, udzielają SOR-y. To rozwiązanie wygodne dla samych pacjentów, bo na oddziale ratunkowym od razu przeprowadzane są kierunkowe badania i szybciej stawiana jest diagnoza - podsumowuje ekspertka PIP.
Jak poprawić
Aby warunki pracy personelu ratującego życie się poprawiły, konieczne są zmiany systemowe. Jedna z nich na pewno wejdzie w życie.
- Od 2016 r. zmienią się zasady oskładkowania umów-zleceń. Ich zawieranie nie będzie przynosić już pracodawcom tak dużych korzyści, więc może nie będą one już tak często stosowane, w tym również w ochronie zdrowia - zauważa Wojciech Werbicki.
Zdaniem ekspertów zmiany powinny mieć jednak szerszy charakter. Chodzi przede wszystkim o lepsze egzekwowanie obecnych norm czasu pracy.
- PIP sprawdza obecnie tylko zatrudnienie lekarza w jednej jednostce. Nie bierze pod uwagę tego, że pracuje on także w innych placówkach. Czas skończyć z tą fikcją. Aby rzeczywisty czas pracy lekarzy mógł być rzetelnie sprawdzany, należałoby kontrolować zatrudnienie jednej osoby na podstawie wszystkich jej umów, również cywilnoprawnych - proponuje Maciej Hamankiewicz.
Nie jest to zadanie niewykonalne. Sama inspekcja pracy nie ma wiedzy o tym, w jak wielu podmiotach jest zatrudniony dany medyk. Ale takie dane może generować Narodowy Fundusz Zdrowia, który finansuje świadczenia udzielane przez lekarzy.
- Jeśli taka zmiana nie nastąpi, jako pacjenci będziemy musieli liczyć się z tym, że np. na SOR-ze będzie nas przyjmował przemęczony lekarz. To zagrożenie dla zdrowia i życia nie tylko pacjentów, lecz także samych medyków - dodaje prezes NRL.
@RY1@i02/2015/160/i02.2015.160.18300090a.101.gif@RY2@
Nieprawidłowości w oddziałach ratunkowych
Łukasz Guza
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu