Praca w karetkach wyłącznie na etatach
PROBLEM Planowane przez resort zdrowia zmiany w ustawie o Państwowym Ratownictwie Medycznym obejmują m.in. nakaz zatrudniania wyłącznie w formie umów o pracę. Propozycja budzi jednak poważne zastrzeżenia
Ratownicy i dyspozytorzy pogotowia zatrudniani są obecnie w takiej formie, jaka pasuje im i ich pracodawcom - prywatnym i publicznym placówkom. Ale to ma się zmienić. Podmioty komercyjne zostaną wyeliminowane z rynku, a pozostałe dostaną nakaz stosowania wyłącznie etatów.
Pomysł podoba się m.in. Krajowemu Związkowi Zawodowemu Pracowników Ratownictwa Medycznego, który stwierdza wręcz, że nowelizacja uwzględnia w 75 proc. zgłaszane przez nich od dekady postulaty. Obecnie spośród 22,8 tys. osób zatrudnionych w zespołach ratownictwa medycznego umowę o pracę ma tylko 47 proc. Najczęściej są to pielęgniarki systemu (68 proc.), ratownicy medyczni (27 proc.) i zaledwie 5,5 proc. lekarzy - którzy pracują w ambulansach zwykle dorywczo i docelowo mają zniknąć z załóg ratowniczych. Część ratowników obawia się jednak, że na w pełni oskładkowanych umowach, z limitem godzin pracy, zarobią mniej niż dotychczas.
Prawnicy i eksperci też mają wątpliwości co do tego rozwiązania, choć jest ono zgodne z prawem. Można bowiem nakazać zatrudnienie określonej grupy osób wyłącznie na podstawie umowy o pracę, jeśli jest to uzasadnione przedmiotem wykonywanej pracy lub charakterem pełnionej funkcji. A ratownicy to grupa o szczególnym znaczeniu. Jednak taka zmiana prawa może rozbudzić podobne oczekiwania wśród przedstawicieli innych zawodów medycznych. Ponadto wprowadzi różne systemy w tych samych podmiotach. I tak pielęgniarka w szpitalu nie będzie musiała mieć etatu, ale w zespole ratownictwa należącym do tej samej placówki - już tak. ⒸⓅ
Aleksandra Kurowska
C2
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu